niedziela, 12 lipca 2015

ROZDZIAŁ 15

Kilka tygodni później

Z punktu widzenia Andrzeja
Przygotowania do ślubu idą pełną parą. Datę ślubu mamy wyznaczoną na 1 sierpnia. Dzisiaj niestety po tygodniowych wakacjach na Wyspach Kanaryjskich czas jechać do Spały. Liga Światowa się zaraz zaczyna i musimy potrenować z reprezentacją. Zapomniałem wspomnieć że Wojtek z Karoliną znaleźli wspólny język i zostali parą. Natomiast Kłos i Karolina nadal gdy spotykają się u nas na jakiejś imprezie zachowują pewien dystans do siebie. Natasza kiedy się dowiedziała że Karolina jest z Wojtkiem cieszyła się chyba bardziej niż oni sami zresztą ja też się cieszyłem, a co.
Wstałem dzisiaj wcześnie rano. Jakoś nie mogłem spać, niby to nie była pierwsza taka rozłąka moja i Nataszy bo przecież w tamtym roku też mieszkaliśmy razem i też jechałem na kadrę. Teraz jednak coś nie dawało mi spokoju, sam nie wiedziałem co. Z jednej strony się cieszyłem no bo to reprezentacja, ale z drugiej byłem mega smutny bo Natasza.
Wyjazd do Spały zaplanowaliśmy z chłopakami około 12:00. Była ósma rano wiec miałem sporo czasu. Torbę miałem spakowaną od tygodnia więc tym się nie martwiłem. Usiadłem w salonie i strasznie się zamyśliłem. Wyrwał mnie z tego głos Nataszy:
-Ziemia do Andrzeja! Haaaloooo!
-Oo cześć myszko, nie śpisz już?
-No jak widać, chciałam jeszcze z tobą posiedzieć, wiesz nie lubię jak wyjeżdżasz.
-Ja też tego nie lubię, wolałbym tu zostać razem z tobą no ale cóż "niestety" Antiga mnie powołał. Life is brutal! - powiedziałem a Natasza wybuchła śmiechem.
-No fakt powołanie ciebie na zgrupowanie kadry to był cios poniżej pasa.
-Nadal mnie boli - zrobiłem smutną minę.
-Oj biedny jesteś naprawdę, chcesz kawy mój biedaczku?
-A chętnie.
Natasza przyniosła mi kawę w moim ulubionym kubku z naszym zdjęciem sprzed 3 lat ze Sopotu. Kiedy piliśmy tą kawę w ogóle nie rozmawialiśmy, Natasza siedziała wtulona we mnie. Dochodziła jedenasta, Nat poszła się ogarnąć a ja pozmywałem. Wrzuciłem ten mój kubek do torby, spakowałem tam jeszcze parę innych drobiazgów i niestety przyszedł czas żeby jechać. Karol czekał już na mnie i Włodiego pod blokiem. Natasza zeszła ze mną na dół. Wojtek też już wychodził z klatki. Szła z nim Karolina, przywitaliśmy się wszyscy żeby za chwilę żegnać no ale co zrobisz, nic nie zrobisz, czasami tak bywa. Wpakowaliśmy torby do bagażnika, podszedłem do Nataszy i zacząłem mój monolog.
-Słuchaj kochanie, wiesz że możesz dzwonić do mnie kiedy chcesz, nie zawsze będę mógł odebrać ale zawsze oddzwonie. Jeśli coś by się stało masz mnie od razu poinformować i pamiętaj kocham cię najbardziej na świecie!
-Ja też cię kocham miśku.
Przytuliłem ją i pocałowałem. Chlopacy i Karolina tylko czekali aż skończymy nasze pożegnanie no ale to nie nasza wina że oboje ich nie lubimy. Wsiedliśmy do samochodu, ja oczywiście z przodu na fotelu pasażera i ruszylismy w podróż do spalskich lasów. Ja jednak nadal miałem to dziwne uczucie, które chyba próbowało mi coś przekazać. Nie wiedziałem jednak co. Chłopacy ledwo wyjechali spod bloku ciągle gadali o swoich dziewczynach, jakie to one są kochane, ładne itd. Nie brałem udziału w tej rozmowie bo zwyczajnie nie lubię a w tym przypadku również nie chce rozmawiać o Nataszy.
-Ej stary co ty się tak w ogóle nie odzywasz co? Stało się coś czy jak? - zapytał nagle Karol.
-Nic się nie stało, zwyczajnie nie mam ochoty uczestniczyć w tej waszej durnej rozmowie.
-Łoooł ktoś tu jednak nie w humorze jest - dodał Wojtek.
-Może mi powiecie jeszcze że wy się cieszycie że jedziecie do lasu w którym prawie zasięgu nie ma, a żeby złapać internet to w ogóle hardcorem trzeba być bez waszych dziewczyn.
-Ja tam się cieszę - powiedział Karol - nie to żebym nie kochał Oli, bo kocham ją ale taka przerwa nam się przyda ostatnio miedzy nami trochę iskrzyło.
-Ja też się cieszę haha Karolina jest naprawde mega dziewczyną ale potrafi człowieka zamęczyć tymi swoimi sesjami fotograficznymi. A ty Andrzejku widzę nie cieszysz się że nie zobaczysz Nataszy przez 2 tygodnie.
-Żebyś wiedział że się nie cieszę. Od rana nie daje mi spokoju jakieś takie dziwne uczucie, myśl która chce mi coś powiedzieć.
-Hahaha Endrju zaczynamy z Włodim bać się o Ciebie, czy ty przypadkiem jakiejś choroby psychicznej nie masz hahaha - zaczęli cieszyć się jak dzieci na widok budki z lodami.
-A walcie się obaj!
Założyłem słuchawki i włączyłem moją ulubioną playlistę na telefonie. Tą której zazwyczaj słucham gdy mam dzień do dupy, wybrałem opcje losowe odtwarzanie a pierwszą piosenką która zaczęła lecieć było "In the end" grupy Linkin Park. Zamknąłem oczy i prawie momentalnie zasnąłem. 

Z punktu widzenia Nataszy
Kiedy chłopacy pojechali Karolina przyszła do mnie nocować. Byłyśmy umówione wiec miałam w lodówce nasze ulubione ciasto, sernik oraz wino na wieczór. Karolina wzięła ze sobą pendrive'a żeby pokazać mi zdjęcia z naszych wspólnych wakacji na Wyspach Kanaryjskich. Zrobiłam kawę, usiadłyśmy przed telewizorem i zaczęłyśmy oglądać. Trudno słowami opisać to co działo się na tych zdjęciach. Andrzej i Wojtek za każdym razem starali się zrobić coś żeby zdjęcie nie było normalne.
-Musze przyznać że te nasze chłopaki pomysłowe są haha na każdym zdjęciu inna mina, pozycja itp.
-A no, w końcu to nasi siatkarze hahaha - podsumowała Karolina.
Zanim obejrzałyśmy wszystkie zdjęcia minęły chyba ze dwie godziny. Zgłodniałyśmy dlatego zamówiłyśmy pizzę na obiad. Była przepyszna! Siedziałyśmy z Karoliną dzisiaj do późna. Wypiłyśmy całą butelkę wina więc poszłyśmy spać trochę wstawione.

Ranek następnego dnia

Obudziłam się wcześnie rano. Głowa bolała mnie tak bardzo że nie wiedziałam co się wokół dzieje. Miałam mdłości. "Trzeba było wczoraj nie pić tyle tego wina, moja głowa się do tego kompletnie nie nadaje" pomyślałam. Karolina spała w najlepsze, nie chciałam jej obudzić więc po cichu poszłam do kuchni. Strasznie mnie suszyło wiec wyciągnęłam z lodówki małą wodę i wypiłam ją od razu całą. Nagle do kuchni weszła Karolina.
-O widzę że też juz nie śpisz. A co ty taka jakaś niewyraźna jesteś co?
-Czuje się jakbym wczoraj wypiła 0.7 sama.
-Ale żeby tak po paru kieliszkach wina? To nie jest normalne Natasza. -Ehh może zwyczajnie się czymś zatrułam wczoraj. - powiedziałam, a wymioty zmusiły mnie do sprintu do łazienki.
-Ejj! A może ty w ciąży jesteś?! - zapytała z entuzjazmem Karolina kiedy wyszłam blada jak ściana z łazienki - no wiesz, masz wszystkie objawy: mdłości, wymioty.
-Ciebie to chyba już do reszty powaliło. To jest nie możliwe! Sory ale idę wziąć jakiś proszek na ból głowy i idę się położyć jest 7 rano!
-Okey, okey niech Ci będzie. Tylko żeby potem nie było że miałam racje! - wołała Karolina ale nie zwrociłam na to uwagi. Położyłam się i po chwili zasnełam. Kiedy się obudziłam było grubo po 12. Czułam się już znacznie lepiej. Wzięłam telefon z półki "4 nieodebrane połączenia od: Skarb ♥" widniał napis na ekranie blokady. "Cholera wieczorem wyciszyłam telefon i rano zapomniałam go podgłosić, Andrzej na pewno jest wkurzony" pomyślałam i natychmiast do niego oddzwoniłam.
-Ooo ktoś tu raczył oddzwonić. - powiedział jakby chciał mnie zabić przez słuchawkę.
-Jejku przepraszam ale wczoraj wyciszyłam telefon i rano wcześnie wstałam bo mega źle się czułam i no nie podgłosiłam go i koło 8 znowu zasnelam i obudziłam się dopiero przed chwilą. Nie gniewaj się Andrzej.
-No już spokojnie, po prostu się martwiłem, zawsze odbierałaś a jak nie mogłaś to się rozłączałaś i to już był dla mnie znak że wszystko oki u ciebie. Ale nie denerwuj się przecież nie będę zły na ciebie za to że spałaś haha.
-Miałam taką nadzieje że nie będziesz. I co tam u was słychać?
-Czekaj, czekaj najpierw ty mi powiedz co ci było że źle się czułaś rano.
-Oj no nic takiego. Głowa mnie bolała i miałam mdłości, chyba się czymś zatrułam wczoraj i tyle. Teraz się już dobrze czuje.
-Aha no okey, ale wiesz jeszcze jedna taka akcja i masz iść do lekarza!
-Czy ty przypadkiem nie przesadzasz?
-Nie, po prostu się martwię myszko.
-Dobrze, pójdę do lekarza jeśli znowu będę się źle czuć. W ogóle to moja mama dzisiaj przyjeżdża do mnie na dwa dni wiec będę mieć pyszne domowe jedzonko haha.
-Ehh no tak teściowa to do córki przyjeżdża jak zięcia nie ma w domu haha. Pozdrów ją ode mnie
-I ode mnie teeeeż!!! - wydarł się do słuchawki Karol.
-Widzę że tam jak zwykle wszyscy w dobrym humorach haha
-Czasami to jest strasznie męczące. Przepraszam skarbie ale Antiga nas wszystkich woła, muszę kończyć. Kocham cię!
-Okey, ja też cię kocham, pa.
Odłożyłam telefon na półkę i wyszłam z pokoju. Karolina stała przy garach i chyba przygotowywała nam obiad.
-Ej stara co ty odwalasz! Mamusia moja dzisiaj przyjeżdża! Ugotowałaby nam obiad hahaha
-O ktoś tu się chyba już dobrze czuje bo zaczyna mnie denerwować. -Oj przecież wiesz że cie kocham haha.
-No wiem, wiem.
-To ty tu gotuj a ja idę się ogarnąć, mama może w każdej chwili przyjechać.
-Okey
Kiedy brałam prysznic usłyszałam dzwonek do drzwi. Karolina otworzyła, a po słowach jakie uslyszałam "Witaj Karolinko, dawno cię nie widziałam" byłam pewna że to moja mama. Moja poranna toaleta trwała dzisiaj krócej niż zwykle, ale nie mogłam zostawić Karoliny samej na pastwę mamy haha. Ona to potrafi zadać 1000 pytań na minutę.
Kiedy wyszłam, od razu przywitałam się z mamą. Oczywiście pierwsze pytanie do mnie to "Jak się czujesz córeczko?" no ale cóż, mama nadal się boi żeby moja białaczka nie powróciła. Ogólnie to przesiedziałyśmy pół dnia w domu i rozmawiałyśmy we trzy. Mama stwierdziła że jest zmęczona, przygotowałam jej łóżko w sypialni i poszła spać. My natomiast z Karoliną włączyłyśmy sobie film "Zostań jeśli kochasz..." ale zdąrzyłyśmy zobaczyć tylko tytuł filmu bo obie zasnęłyśmy.

----------------------------------
Nowy rozdział, mam nadzieję że się spodobał. Ja uważam że jest do dupy ale nie mam siły go poprawiać. Do następnego ;*

P. S. Nasi chłopcy grają jutro pierwszy mecz final six! Oglądamy!!

środa, 8 lipca 2015

ROZDZIAŁ 14

10 dni później
Z punktu widzenia Nataszy 
Miałam dzisiaj egzamin praktyczny na prawo jazdy. Bardzo się denerwowałam. Egzamin był dopiero na 14:00 a ja już od siódmej rano nie mogłam spać. Andrzej o 9:00 wyszedł na trening i siedziałam sama. Próbowałam się wyluzować ale jakoś mi nie wychodziło. Miałam tylko nadzieję że Andrzej się nie spóźni na ten egzamin no ale cóż...znam go ponad 3 lata on prawie zawsze się spóźnia. Wyszłam z domu o trzynastej bo musiałam na miejsce dojechać autobusem. Ku mojemu zdziwieniu Andrzej czekał na mnie koło OSK.
-Mówiłem że się nie spoźnie! - stał dumny jak paw.
-Masz szczęście bo inaczej zabiłabym cię gołymi rękoma.
-Ej ej myszko spokojnie, nie denerwuj się tak. Przecież będę tam z Tobą, a swoją drogą egzamin praktyczny nie jest taki straszny.
-Odezwał się ten co zdał za trzecim razem haha
-Oj no bo byłem młody i głupi. Wiesz ten podryw na samochód itd. haha
-Dobrze że wtedy się nie znaliśmy bo mnie byś na samochód nie poderwał - powiedziałam z wielką powagą.
-No teraz byłem bardziej oryginalny haha zwyczajnie na ciebie wpadłem a ty mnie skrzyczałaś hahaha jejku nigdy bym nie pomyślał że w taki sposób poznam moją przyszłą żonę i matkę moich dzieci haha
-Spokojnie z tymi planami na przyszłość! Najpierw ślub potem dzieci.
-Haha a ty wiesz że ja chcę mieć czwórkę dzieci? Dwóch chłopców i dwie dziewczynki :)
-Hahaha to żeś wymyślił haha ty wyjedziesz na reprezentację a ja będę siedzieć w domu z czwórką dzieci? Chyba śnisz! Hahaha
-Oj no może lekko mnie fantazja poniosła...
-Lekko haha
Przerwaliśmy naszą rozmowę bo
instruktor przyszedł. 
-Jak pani Nataszo, gotowa? - zapytał
-Oczywiście
-No to w drogę...

Z punktu widzenia Andrzeja
Natasza zdała na prawko bez problemu więc z tej okazji poszliśmy na obiad do jej ulubionej restauracji. Po południu miałem jeszcze jeden trening także mieliśmy około 2 godziny żeby coś zjeść.
-Słuch...-zaczęliśmy mówić jednocześnie.
-Mów Natasza
-No więc słuchaj, zaprosiłam dzisiaj Karolinę do nas. Mam nadzieje że nie masz nic przeciwko.
-Nie haha tylko wiesz ja też zaprosiłem dzisiaj Wojtak do nas bo chłopina tak sam w domu siedzi.
-Ty to może nawet dobrze, wiesz ona sama, on sam...
-Natasza będzie się bawić w swatke haha już to widzę.
-Nie będę się bawić w swatke po prostu hemm poznam ich ze sobą a dalej niech sobie sami radzą...dorośli są haha
-To nie jest głupi pomysł, czasami masz przebłyski inteligencji kochanie.
-No dzięki wiesz! Foch!
-Przecież wiesz że żartuje
-Uznajmy że nie wiem haha - I oboje wybuchneliśmy śmiechem aż ludzie z innych stolików zaczęli się patrzeć.
Gdy wróciłem z popołudniowego treningu Karolina już u nas była.
-Cześć wszystkim!
-Ooo już wrociłeś, a gdzie Wojtek?
-No zaraz przyjdzie, poszedł tylko torbę zanieść do domu; Cześć Karolina - podszedłem i pocałowałem ją w policzek na przywitanie.
-Cześć, a mogę wiedzieć co za Wojtek?
-Włodarczyk
-O to fajnie mam aparat ze sobą a na podczas ostatniego meczu zrobiłam mu parę fajnych fotek i chciałam żebyś mu je przekazał ale jak widać sama mu je pokaże - powiedziała z uśmiechem
Popatrzyliśmy na siebie z Nataszą ze zdziwieniem i znakiem zapytania. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi poszedłem otworzyć.
-No siema stary. Co ty taki zdziwiony jesteś? Ducha zobaczyłeś?
-Co? A nie nic wejdź, cześć
-Cześć Natasza
-Witaj drogi kolego
-Wow co to za przywitanie haha
-Poznajcie się, Karolina - Wojtek, Wojtek - Karolina
-Cześć
-Cześć - wziąłem Andrzeja za koszulkę i zaciągnąłem do sypialni.
-Ej ej chłopcy, tylko grzecznie tam -zawołała Natasza
- Andrzej! Czemu mi nie powiedziałeś że spotkam tu taką laskę!? Ubrałbym się jakoś ładniej!
-O stary przecież dobrze wyglądasz, a ja nie wiedziałem że Karolina przyjdzie! Ale skoro ci się spodobała to nie spieprz tego bo ona nie ma chłopaka więc droga wolna.
-Taka dziewczyna jest samotna? Wojtuś się już nią odpowiednio zajmie.
Wyszliśmy z tej sypialni a Natasza od razu odpaliła
-I jak było? Bo tak strasznie cicho w tej sypialni się zachowywaliście hahaha
-A bo my z Andrzejem grzeczne chłopaki jesteśmy
-Taa jasne haha - wtrąciła swoje trzy grosze Karolina
-Jak mnie lepiej poznasz to zobaczysz że jestem przytulny jak baranek.
-Tak? No to zobaczymy haha 
-Łoo stary nie wiesz na co się zgadzasz... Przy niej grzeczny chcesz być? Haha niegrzeczna dziewczyna i grzeczny chłopak...o takim połączeniu jeszcze nie słyszałem.
-No to teraz usłyszysz - Wojtek usiadł koło Karoliny.
Zaczęli o czymś rozmawiać, ale nwm o czym bo poszliśmy z Nataszą do kuchni.
-Poszło łatwiej niż myślałam, co ty mu powiedziałeś w tej sypialni?
-Że Karolina nie ma chłopaka i droga wolna, tymbardziej że powiedział że Karolina mu się podoba więc wiesz...
-Mam nadzieje że znajdą wspólny język, dobra chodź...

--------------------------------
Kolejny rozdział! Mam nadzieję że się spodoba :) do następnego ;*

ROZDZIAŁ 13

3 lata później

Z punktu widzenia Nataszy 
Ze względu na Andrzeja i jego treningi przeprowadziłam się do Bełchatowa i tam zamieszkaliśmy razem. Byliśmy ostatnio na weekend w górach w trójkę z Karoliną. A propo niej, Łukasz zostawił Karolinę dla innej. Dziewczyna bardzo to przeżyła więc staramy się z nią spędzać jak najwięcej czasu żeby się całkiem nie załamała. Pewnie myślicie że to idealny moment dla Karola, niestety on też już sobie znalazł dziewczynę, Olę i razem wyglądaja na bardzo szczęśliwych. No więc byliśmy w górach, żeby trochę wyluzować. W tym tygodniu Skra grała ważny mecz półfinałów MP, więc taka odskocznia Andrzejowi dobrze zrobiła.
Chłopcy mecz wygrali, Andrzej został MVP i awansowali do finału. I właśnie tego dnia, po tym meczu stało się coś czego nigdy nie zapomnę! Światła przygasły siatkarze obu drużyn stali jeszcze na parkiecie, a Andrzej gdzieś zniknął na chwilę. Speaker poprosił kibiców o pozostanie jeszcze chwilę na hali (mecz odbywał się w Bełchatowie więc kibice i tak by zostali ;) ). Nagle usłyszałam głos speakera "chciałbym zaprosić na środek boiska Nataszę Szczęsny. Ktoś ma dla ciebie małą nieszpodziankę!" Wszysy na hali zaczęli nagle wykrzykiwać moje imię. Zrobiło mi się trochę głupio ale co miałam zrobić, wyszłam na środek. Światło zostało skierowane centralnie na mnie, miałam na sobie koszulkę Skry z nazwiskiem "Wrona", niby nie odrużniało mnie to od innych na tej hali ale czułam się bardzo nie swojo tak sama na środku. Siatkarze obu drużyn nadal stali na boisku, a ja zauważyłam Andrzeja, który szedł w moją stronę. Wyglądał na trochę speszonego i zdenerwowanego. Z głośników rozlegała się po cichu nasza piosenka, a kibice zaczęli się kołysać w jej rytm. Kiedy Andrzej podszedł do mnie, uśmiechnął się, uklęknął przede mną na jednym kolanie (nagle pojawił się speaker z mikrofonem i masę fotoreporterów) i powiedział "Natasza wiem, że nie ma mnie często w domu, wiem że nie zawsze jest między nami kolorowo, ale wiem też że bardzo cię kocham i chcę, tu przy wszystkich zapytać się... czy zostaniesz moją żoną?" Na początku tak mnie zamurowało, że nie wiedziałam co się wokół dzieje cała hala zamilkła a ja ze łzami w oczach ostatkiem sił powiedziałam "tak", a wszyscy zaczęli bić brawo. Andrzej wstał, pocałował mnie i na rękach wyniósł z hali. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, on w stroju meczowym, ja bez swoich rzeczy (kurtki, torebki) padał deszcze. Stanęliśmy tak na środku i w strugach deszczu zaczęliśmy się namiętnie całować. Ludzie powoli zaczęli opuszczać halę, a my nadal tak staliśmy jakby w transie. To było niesamowite uczucie. Gdy przestaliśmy staliśmy jeszcze tak przez chwile w tym deszczu. Potem wróciliśmy do środka, Andrzej poszedł sie przebrać a ja poszukać Karoliny, bo była ze mną na tym meczu. Byłam tak szczęśliwa, że nie wiedziała czy to krople deszczu spływają mi po policzkach czy łzy szczęscia. Znalazłam Karoline na trybunach, wzięłyśmy swoje rzeczy i poszłyśmy poczekać na Andrzeja. Ona oczywiście bardzo mi gratulowała i cieszyła się razem ze mną, ale w głębi wiedziałam że jest bardzo smutna, bo jej Łukasz też oświadczył się na meczu siatkówki...niestety po mięsiąu zerwał zaręczyny. Karolina po tym meczu miała nocować u nas, ale po tym wszystkim stwierdziła że jednak nie dzisiaj... A my z Andrzejem wróciliśmy do mieszkania i spędziliśmy nieziemską noc...

Następnego dnia

Z punktu widzenia Andrzeja
Wczorajszy wieczór był jednym z najpiękniejszych wieczorów w moim życiu. Nie dość, że wygraliśmy mecz i awansowaliśmy do finału MP to jeszcze Natasza zgodziła się zostać moją żoną cóż lepszego można sobie wymarzyć?
Gdy się obudziłem Natasza jeszcze spała więc zrobiłem nam śniadanie, zaparzyłem kawę. Śniadanie przyniosłem do sypialni i postawiłem na stoliku. Delikatnie zacząłem budzić Natasze ale ona niestety odwdzięczyła mi się pożądnym liściem.
-Ałaa! Za co to?!
-Jejku przepraszam miśku po prostu miałam jakiś głupi sen i no tak wyszło, przepraszam nic ci nie jest?
-Haha nie, nic mi nie jest haha to ja tu się tak staram od wczoraj pod każdym względem a ty mi się odwdzieczasz policzkiem oj nie ładnie!
-No wiem że się starasz haha
-Zrobiłem śniadanko, prosze-uśmiechnąłem się do niej najładniej jak umiem
-Mr Andrzej Wrona użył swojego najładniejszego uśmiechu...ciekawe czego chce haha
-No wiesz ja mam dzisiaj wolne...ty nie masz zajęć...może tak byśmy przez cały dzień z łóżka nie wychodzili hemm?-chciałem ją pocałować ale ona się odsunęła
-Czekaj, czekaj czy ty myślisz o tym samym co ja?
-A o czym myślisz kochanie?
-O tym że będziemy cały dzień spać hahaha
-Nie to jednak nie myślimy o tym samym-zaśmiałem się i puściłem jej buziaka w powietrzu
-Haha Andrzej "niewyżyty seksualnie" Wrona hahaha od dzisiaj będę tak mówić na ciebie!
-Ej no haha
-Oj już dobrze Endrju, dobrze zjedzmy śniadanie najpierw haha ale ja jednak wole resztę dnia przespać
-Ehh no cóż, to będziemy spać...-zrobiłem zasmucona minę. 
I faktycznie PRAWIE cały dzień przespaliśmy... Ale prawie robi zawsze różnice. 

Z punktu widzenia Nataszy
Po całodziennym spaniu, wstałam i zadzwoniłam do Karoliny bo trochę się o nią martwiłam. Naszczęście miała dobry humor i umuwiłyśmy się na wieczorną kawę u nas. Kiedy Karolina przyszła Andrzej paradował po mieszkaniu w samych bokserkach.
-No no chyba znaczne częściej do was wieczorem przychodzić-zażartowała Karolina
-Ej ej uważaj sobie kochana, on już jest zajęty.
-Ehh szkoda...
Zauważyłam że nagle posmutniała, przytuliłam ją i wyszeptałam do ucha:
-Jestem pewna że niedługo będziesz mieć swojego Andrzeja tylko musisz być cierpliwa.
-Łatwo powiedzieć kiedy ma się kochającego narzeczonego-odpowiedziała
Usiadłyśmy w salonie i rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym...dołączył do nas tez Andrzej i zeszło nam do rana...
------------------------------------
Hej!
Powracam do was po długiej przerwie i mam nadzieję że jeszcze parę osób tu zostało. Przepraszam że mnie nie było tak długo ale teraz postaram się jak najczęściej dodawać rozdziały :* Do następnego :)

piątek, 16 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 12

Z punktu widzenia Andrzeja
Natasza wyszła już ze szpitala. Przeszczep przyjął się co bardzo nas cieszyło. Miałem teraz kilka dni wolnego i stwierdziliśmy z Nataszą że pojedziemy na weekend nad morze mimo tego iż była zima. Oboje bardzo lubiliśmy północną część Polski. Wybieraliśmy miedzy Sopotem a Gdynią i padło na Sopot. Osobiście najbardziej wolałbym jakąś małą wioskę gdzieś z daleka od tego ciągłego pośpiechu, hasału i w ogóle, ale miałem obawy co do tego że nie będziemy mieli co zjeść. Był piątek rano, wstaliśmy i zjedliśmy śniadanie. Chcieliśmy iść na spacer na molo, ale strasznie wiało, dlatego wybraliśmy miasto.
-Chyba zacznę przyjeżdżać nad morze zimą haha patrz jakie pustki.
-No ale zimą się nie opalisz, nie wykąpiesz haha.
-Taa ale właściwie ja nie pamiętam kiedy latem byłem na takich prawdziwych wakacjach.
-Haha jestem pewna że pojedziemy na takie wakacje... Ale chyba dopiero jako staruszkowie.
-Trzyma cię za słowo.
Szliśmy sobie powoli, nawet nie rozmawialiśmy, po prostu cieszyliśmy się swoją obecnością. Sielanka nie trwała jednak długo, nagle za naszymi plecami usłyszałem pisk jakichś małolat "Jezu patrz tam idzie Andrzej Wrona!" darła się jedna z nich ale nie reagowałem. Kiedyś bardzo lubiłem takie reakcje kibiców, fanek ale odkąd jestem z Nataszą cholernie mnie to wkurza bo wiem że jej jest przykro kiedy widzi ten cały cyrk...autografy, zdjęcia. "On gra chyba w tej Skrze Rzeszów" powiedziała druga, a wtedy krew mnie po prostu zalała... Pomyślałem sobie "jakby to były dziewczyny które naprawdę interesują się siatkówką to bym się zatrzymał, ale w takim wypadku uciekam stąd".
-Natasza choć szybko! Spadamy stąd, nie mam ochoty na rozdawanie autografów komuś kto nawet nie wie w jakim klubie gram.
-Okey!
Wbiegliśmy do pierwszej lepszej kawiarni i poprosiliśmy chwilową kryjówkę. Kelnerka chyba mnie rozpoznała bo zapytała się czy uciekam przed fankami. Dziewczyny wbiegły do kawiarni, rozejrzały sie i wyszły.
-Dziekujemy pani za udostępnienie zaplecza na chwile-zaśmiałem się.
-Nie ma problemu, ale mam pytanie. W zaistniałej sytuacji to może głupie ale... Mogłby mi pan dać autograf?
-Zrobię wyjątek, ponieważ mogliśmy się tu skryć.
-Jejku dziękuje, jestem wielką fanką pana i Skry Bełchatów.
-Widzę że interesuje się pani siatkówką.
-Tylko trochę, jak mam wolną chwilę. A pani jest pewnie dziewczyną Andrzeja Wrony.
-Tak, jestem jego dziewczyną! Andrzej chodźmy już.
-Dobrze, już idziemy. Do widzenia.
-Do widzenia.
Kiedy wyszliśmy z tej kawiarni Natasza wyglądała jakby miała focha na mnie. Nie chciałem jednak poruszać tego tematu wiec się nie odezwałem w ogóle. Zrobiła to jednak Nat.
-Przed jednymi fankami uciekasz a drugim rozdajesz autografy. Nawet nie wiesz jak mi było głupio jak tam stałam! I jeszcze się mnie zapytała czy jestem twoją dziewczyną. Nie musiałeś przedłużać tak tej rozmowy, ale nie przecież panu Andrzejowi się to podobało jak ładna laska prawiła mu komplementy! Jest pan moim ulubionym siatkarzem, a Delecta to mój ulubiony klub. Kurwa myślałam że zwymiotuje! Przecież ona cię podrywała a tobie się to podobało!- Natasza wygłosiła mi kazanie a ja byłem troszkę zdezorientowany.
-Ale przecież ja nic nie zrobiłem. Dałem jej autograf, chwile pogadałem i wyszliśmy. Nie wiem o co ten cały hałas.
-O to że mimo tego że cię podrywała nadal z nią rozmawiałeś, a na mnie nie zwracałeś uwagi. Wiesz było mi cholernie przykro w tamtym momencie.-Natasza zawróciła i pobiegła w stronę hotelu.
Od razu ruszyłem za nią. Była to tak naprawdę nasza pierwsza kłótnia odkąt byliśmy razem.
-Natasza! Natasza zaczekaj!-złapałem ją za rękę.
-Puść!
-Najpierw mnie wysłuchaj! Ja nie chciałem żebyś poczuła się hmm odrzucona! Tak kobieta zadawała pytania a ja odpowiadałem! Nawet jeżeli mnie podrywała to nie zwracałem na to uwagi! Naprawdę. Dla mnie liczysz się tylko ty a nie jakaś pierwsza lepsza. Przepraszam jeżeli poczułaś się odrzucona! Wybaczysz?
-Ehh ja też przepraszam, trochę mnie poniosło. Przecież u ciebie to normalne, w końcu jesteś siatkarzem.
-Nie przepraszaj, jeśli ci to przeszkadza to postaram się ograniczyć takie kontakty z kibicami.
-Nie no okey, przecież nie zabronie ci tego.
-No to zgoda?
-Zgoda
Wrociliśmy do hotelu i dzisiaj już nigdzie nie wychodziliśmy.
--------------------------
Następny rozdział, mam nadzieje że się spodoba :*

wtorek, 6 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 11

4 tygodnie później

Z punktu widzenia Andrzeja
Wczoraj odbył się przeszczep szpiku Nataszy. Wszystko poszło zgodnie z planem i narazie trzeba było poczekać aż przeszczep się przyjmie. Wszyscy byliśmy jednak dobrej myśli, w końcu "Natasza to silna kobieta" jak powiedziała jej mama. Byłem teraz w domu, ponieważ jeszcze nie mogłem się spotkać z Nataszą, a bezczynne siedzenie w szpitalu nie miało sensu. W ciągu ostatnich 4 tygodni za dużo się nie zmieniło poza tym że wróciłem do treningów. Cholernie mi tego brakowało, na treningu mogę w końcu wyładować swoje negatywne emocje co w pewnym sensie wyszło mi na dobre, ponieważ przykładałem się do treningu bardziej niż zwykle. Poskutkowało to tym że trener znów powołał mnie do pierwszego składu na mecze ligowe.
Był piątek wieczór. Normalnie byłbym gdzieś na imprezie z Karolem i Nataszą, ale w zaistniałej sytuacji...rozumiecie. Pomyślałem wiec że zadzwonię do mojego najlepszego kumpla (zaraz po Karolu oczywiście) haha
-No witaj Andrzejku, dawno żeśmy się nie widzieli (cale dwie godz. temu na treningu)
-Siemka no widzisz stęskniłem się.
-Haha zagrajmy w otwarte karty, piątek wieczór, a ty sam w domu bo Karol z Nataszą w szpitalu sobie odpoczywają biedaku i dzwonisz żebym wpadł i cię poratował.
-Po pierwsze nie odpoczywają, bo kurwa szpital to nie jest kurort wypoczynkowy! Uwierz oboje najchętniej by wyszli stamtąd. A po drugie tak Włodi... Wpadaj i ratuj bo fiksuje sam...
-Mam przynieść naszego przyjaciela "jasia"?
-Haha nie dzisiaj bez whisky, czekam.
I tak o to Wojciech Włodarczyk który mieszka klatkę dalej po 5 minutach zadzwonił dzwonkiem do moich drzwi.
- No to jestem... 
-Wejdź, a propo jesteś szybciej niż ostatnio haha
-Bo ostatnio mój kumpel nie był w takiej potrzebie.
-No fakt, masz rację.
Usiedliśmy na kanapie w salonie, zaproponowałem żebyśmy obejrzeli naszą ulubioną komedię Kac Vegas, ale Wojtek miał (jego zdaniem) lepszy pomysł. 
-Zamiast oglądać po raz tysięczny tą samą komedie może skoczymy do kina co? Rozerwiesz się, przez chwilę zapomnisz o tym wszystkim, przyda Ci się to. 
-Ehh no dobrze - zgodziłem się ale nie bardzo miałem ochotę na wychodzenie z domu. 

20 minut później 
Siedzieliśmy już z Włodim w kinie i czekaliśmy na seans. Wybraliśmy to znaczy WOJTEK wybrał film "Skyfall". Był tym tak podekscytowany, że biegał wkółko i wymachiwał tymi biletami jak dziecko które dostało cukierka i chce się tym pochwalić. 
-Weź ty się już uspokój! Tylko wstyd mi przynosisz haha.- zażartowałem 
-Ty śmieszny jesteś! Cud że udało nam się zdobyć te bilety bez wcześniejszej rezerwacji!
-No ale bez przesady... zaraz będzie w necie i tam też byś mógł obejrzeć.
-Ehh... widać że kino to dla ciebie nic fascynującego.
-Przykro mi Włodi, że odkryłeś tą okrutną prawdę hahaha. 
-Wejdźmy już lepiej na salę kinową, panie "lubię się nabijać z ludzi".
-Oczywiście panie "bulwers" haha
Zajęliśmy nasze miejsca, zapomniałem wceśniej wspomnieć że ostatnie wolne miejsca były na samej górze sali kinowej i to w dodatku podwójne kanapy... Byłem tym faktem załamany. Wokół zaczęły siadać pary zakochanych, tylko my z Włodim byliśmy hmm jakby to powiedzieć nie z w związku haha.
-Dawno nie siedziałem na podwójnej kanapie w kinie z kumplem.-powiedział.-poprzytulamy się?
-Boże idioto ja mam dziewczynę!-powiedziałem trochę za głośno niż chciałem i parę osób się na mnie spojrzało.
-Dobrze już dobrze, ja tylko żartowałem. Wyluzuj.
-Chciałbym ale nie potrafię. Wiesz jutro mam się spotkać z Karolem i Nataszą pierwszy raz od przeszczepu... i jestem trochę tym faktem zestresowany.
-No ale nie ma powodu. Przecież wszystko się udało, powinieneś być raczej podekscytowany niż zesteresowany.
-Niby tak... Dobra ciii bo film się zaczyna.

Po filmie 
Szczerze mówiąc nie powalił mnie ten film w przeciwienstwie do mojego towarzysza. Ja się nie znam na kinie tak jak on... Ale mimo tego stwierdzam że mogli się bardziej postarać.
-Stary tylko mi nie mów że nie było warto przyjść.
-Ehh było warto, ale miałem nadzieję że ten film będzie lepszy.
-Nie wierzę, po prostu nie wierzę. Ten film był świetny dawno nie oglądałem tak dobrego filmu. Przykro mi ale w ogóle się nie znasz na kinie.
-Haha naprawdę? Wojciech Włodarczyk odkrył Amerykę!
-Widzę że dobry humor się ciebie trzyma.
-Jak zawsze.
Wróciłem do domu dość późno, Nie wiem która była dokładnie, ale byłem strasznie zmęczony i odrazu poszedłem spać. W końcu jutro od rana musiałem jechać do szpitala.

Następnego dnia...
Byłem w szpitalu około 11.00. Nie mogłem się doczekać kiedy będę z nią mógł porozmawiać, przecież nie widziałem się z nią całe 3 dni. Najpierw jednak poszedłem odwiedzić Karola, ponieważ u Nataszy był lekarz.
-No siema stary.-przywitał się ze mną Karol-jak tam u ciebie.
-Siema, u mnie wporządku i widzę że ty też w świetnej formie haha.
-Dokładnie, czuję się wyśmienicie, jutro wychodzę stąd.
-No to cieszę się bardzo.
Porozmawialiśmy sobie z Kłosikiem jeszcze trochę, ale teraz do niego przyszedł lekarz wiec ja poszedłem do Nataszki.
-Cześć kochanie, stęskniłem się bardzo za tobą-przywitałem się z nią. Chciałem ją pocałować ale lekarz pokręcił głową.
-Niestety z całowaniem musicie jeszcze poczekać kilka dni. Ale przytulać się możecie haha.
-Lekarz z poczuciem humoru hehe.
-I niesamowitym głosem.
-Nie no nie wierzę... rozmawiamy pierwszy raz że się tak wyrażę na żywo haha a ty już mnie chcesz wyprowadzić z równowagi. Jesteś straszna!
-Ale i tak mnie kochasz-puściła mi całusa w powietrzu-po za tym wiedziałeś z kim się wiążesz, jestem najbardziej wredną i irytującą osobą na świecie kochanie.
-Masz rację... Kocham cię i tylko to mnie przy tobie trzyma.
-Hahaha i wszstko wróciło do normy. Mogę się w końcu z kimś podroczyć!
-Kurde twoja mama miała rację... jesteś niesamowicie silną kobietą. Choroba, przeszczep, te wszystkie leki i w ogóle, a ty nadal masz niesamowite poczucie humoru.
-No widzisz czasami teściowea ma rację!
-Jeszcze nie teściowa droga Nataszko.
-Próbujesz mi zasugerować że nie zostaniesz moim mężem? A ja przez te ostatnie 4 tygodnie ułożyłam dokładny plan naszego ślubu. Zawiodłam się na tobie...-zarobiła smutną minę ale długo nie wytrzymała i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Wiesz co jestem trochę zmęczona, nie będziesz zły jeśli się prześpię teraz?
-No pewnie że nie. Odpoczywaj a ja z tobą posiedzę.
-Dziękuję.
Natasza spała a ja myślałem o różnych rzeczach... między innymi o tym, że przypadkowa znajomość może wywrócić życie człowieka do góry nogami...


---------------------------------------------------------
Jestem, powracam z nowym rozdziałem. Trochę krótki ale jest. Mam nadzieję że sie spodoba. Pozdrawiam!! :*

niedziela, 28 grudnia 2014

PRZEPRASZAM!

Bardzo was przepraszam za moją nieobecność spowodowaną różnymi czynnikami. Planuje w najbliższym czasie coś tutaj dodać, mam nadzieje że nadal ktoś tu zagląda! Do usłyszenia.

Wronkaa :*

sobota, 29 listopada 2014

ROZDZIAŁ 10

Z punktu widzenia Karoliny
Na zewnątrz było zimno, ale nie ma się czemu dziwić, w końcu połowa listopada już jest.
-Karol, posłu...
-Nie, czekaj ja pierwszy-wtrącił.
-No dobrze.
-Wiesz, widzimy się po raz drugi dopiero. Pierwsze spotkanie skończyło się tak, jak się skończyło, ale no cóż życie. Od tamtego czasu dużo myślałem o tobie, o mnie... o nas...
-Proszę cię, do rzeczy.
-No... Chyba się zakochałem... w tobie.
-Karol... przykro mi, ale ja mam chłopaka...bardzo go kocham...tamto było tylko...po prostu za dużo wypiłam.
-Rozumiem, nie potrzebnie zawracałem Ci głowę, przepraszam.
-Nie przepraszaj, nie masz za co -uśmiechnęłam się do niego.
-Dobrze, ale pamiętaj... Gdyby coś się stało... Miałabyś jakiś problem, możesz na mnie liczyć.
-Będę pamiętać.

Z punktu widzenia Karola
-Karol, posłu...-przerwałem jej.-Nie, czekaj ja pierwszy-wtrąciłem
-No dobrze.
-Wiesz, widzimy się po raz drugi dopiero. Pierwsze spotkanie skończyło się tak, jak się skończyło, ale no cóż życie. Od tamtego czasu dużo myślałem o tobie, o mnie... o nas...
-Proszę cię, do rzeczy.
-No... Chyba się zakochałem... w tobie.
-Karol... przykro mi, ale ja mam chłopaka...bardzo go kocham...tamto było tylko...po prostu za dużo wypiłam.
-Rozumiem, nie potrzebnie zawracałem Ci głowę, przepraszam.- poczułem że coś we mnie pękło. Zrobiło mi się strasznie smutno.
-Nie przepraszaj, nie masz za co -uśmiechnęła się do mnie. Ja jednak nie potrafiłem tego odwzajemnić.
-Dobrze, ale pamiętaj... Gdyby coś się stało... Miałabyś jakiś problem, możesz na mnie liczyć.- powiedziałem.
-Będę pamiętać.
Wróciliśmy do szpitala. Karolina oznajmiła że niestety musi już się zbierać. Nie wiem czy naprawdę musiała czy tylko nie chciała przebywać w moim towarzystwie. Tego jednak nigdy się nie dowiem. Ja zostałem jeszcze z Nataszą i Andrzejem. Rozmawialiśmy dość długo, ale na szczęście nikt nie poruszył tematu mnie i Karoliny.

Z punktu widzenia Andrzeja
Gdy Karol i Karolina wyszli mogliśmy choć przez chwile pobyć sami z moją Nataszką. Usiadłem obok niej na łóżku, objąłem ramieniem i mocno przytuliłem.
-Swoją drogą nieźle to sobie wykombinowali.- powiedziałem
-Są pomysłowi.
-Odkąd pamiętam zawsze tacy byli. Co prawda nie zawsze wychodziło to na dobre haha. Pamiętam jak raz Zati z Facu nastraszyli Muzaja. Do dziś biedak boi się wchodzić sam do pomieszczenia w którym jest ciemno hahaha.
-Biedny Maciuś.- zrobiła smutną minkę.
-Ej! Bo będę zazdrosny!
-O to mi chodziło kochanie.- puściła oczko do mnie.
-Wiesz że dzisiaj jest ostatni dzień?- zapytałem
-Ostatni dzień czego?
-Starego życia. Od jutra zaczynasz leczenie i nowe życie.
-I uwierz jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa! Bo w tym nowym życiu będzie miejsce tylko dla ciebie.- pocałowała mnie.
W tym momencie wrócili nasi przyjaciele.

————–————————
Cześć! Przepraszam że tak krótko. Brak weny :(
Jest mi przykro że się nie udzielacie w komentarzach i pragnę podziękować tym które komentują, dziękuje! :* do następnego 

niedziela, 16 listopada 2014

ROZDZIAŁ 9

Z punktu widzenia Karola
-Dzień dobry wszystkim- powiedziałem i wtedy ją zauważyłem. Siedziała na krzesełku i patrzyła się na mnie.
-No cześć Karol, a tak w ogóle to co ty tu robisz?- zapytała Natasza.
-No przyjechałem odwiedzić dziewczynę mojego przyjaciela, co nie można?
-Można, pewnie że można.- zaczęliśmy się śmiać.
Rodzice Nataszy stwierdzili że pójdą już bo nie chcą jak oni to powiedzieli "stresować młodych podczas rozmowy". Oczywiście Natasza i Andrzej nalegali żeby zostali, ale oni nie chcieli ich słuchać. W sumie było mi to na rękę. Nie zbyt lubiłem towarzystwo starszych osób.
Gdy wyszli poprosiłem Andrzeja żebyśmy wyszli na chwile na korytarz.
-Stary, czemu mi nie powiedzialeś że ona tu jest?
-Hmm bo stwierdziłem że musisz z nią porozmawiać. W końcu sam mi ostatnio powiedziałeś że zawróciła Ci w głowie haha.
-Oj no tak, masz racje ale nie tak z zaskoczenia. Ja muszę to najpierw przemyśleć a nie od razu z grubej rury "cześć, podobasz mi się i nie chcę żeby tamto to był tylko jednorazowy wybryk".
-No fakt masz rację. Sory Kłosik.
-Wsadź se w dupę to Tw sory.

W tym samym czasie rozmowa Nataszy z Karoliną
-Ty wiedziałaś że on tu przyjedzie?!
-Nie no skąd, jak bym wiedziałam to bym Ci powiedziała.
-No ja myślę.
-Ale w sumie teraz to możecie sobie wszystko wyjaśnić.
-Wymyśliła... Co mam mu niby powiedzieć? "Przepraszam, że wtedy uciekłam ale mam chłopaka i nie chcę go stracić. Zapomnijmy o tym."? Przecież to bez sensu.
-No ale taka jest prawda co nie?
-Tak, taka jest prawda!
-Dobra cicho bo wracają.

Z punktu widzenia Karola c.d
Usiadłem koło Karoliny. Nie wiem czemu ale nawet nie zastanawiałem się nad tym. Nogi same mnie poniosły na to krzesło.
-Tak naprawdę przyjechałem tu bo muszę wam coś powiedzieć.- zacząłem rozmowę.
-To może ja wyjde i nie będę przeszkadzać.- powiedziała Karolina.
-Nie, zostań to żadna tajemnica.
-No okey.
-Mów już o co chodzi.
-Spokojnie Natasza. No więc jak dowiedzieliśmy się w drużynie że dziewczyna naszego ptaszka potrzebuje natychmiastowej pomocy, przeszczepu postanowiliśmy wszyscy udać się na badania. Pomyśleliśmy że to może pomóc nie tylko tobie ale również komuś innemu, obcemu, który również będzie jej potrzebował. Ale wróćmy do sedna. Przebadaliśmy się i okazało się że...mogę być dawcą. Tak, to ja jestem tym 26 letnim mężczyzną o którym mówił wam dzisiaj lekarz.-miny wszystkich moich towarzyszy były bezcenne. Totalna radość z nutką zdziwienia. Myślę że to idealne określenie.
-Boże Karol dziękuje, nawet nie wiesz jak się cieszę. Pewnie gdyby nie ta wasza akcja w klubie nadal czekałabym na dawce.
-Nie musisz dziękować. Skrzaty pomaganie mają we krwi haha.
-No tak zapomniałam.
-Ale przyjacielu mój kochany czemu nic mi nie powiedziałeś?- zapytał Andrzej.
-Bo nie chciałem robić wam nadziei. Gdyby się nie udało żyli byście w nieświadomości że taka akcja miała miejsce.
-Rozumiem, rozumiem.
-Tak czy inaczej jeszcze raz dziękuje.
-Nie ma za co.
Andrzej cały czas dawał mi "niezauważalne" przez Natasze i Karoline znaki żebym do niej zagadał ale ja po prostu nie miałem odwagi...

Z punktu widzenia Andrzeja
Mina Karola gdy wszedł na salę była mega śmieszna. Nawet nie wiem jak mam ją opisać, ale to nie ważne. Rodzice Nataszki stwierdzili że nie będą przeszkadzać nam w rozmowie. Oczywiście chcieliśmy żeby zostali, ale byli uparci a siłą nic się nie zdziała. Po chwili Karol poprosił żebyśmy wyszli bo chce pogadać.
-Stary, czemu mi nie powiedzialeś że ona tu jest?
-Hmm bo stwierdziłem że musisz z nią porozmawiać. W końcu sam mi ostatnio powiedziałeś że zawróciła Ci w głowie haha.
-Oj no tak, masz racje ale nie tak z zaskoczenia. Ja muszę to najpierw przemyśleć a nie od razu z grubej rury "cześć, podobasz mi się i nie chcę żeby tamto to był tylko jednorazowy wybryk".
-No fakt masz rację. Sory Kłosik.
-Wsadź se w dupę to Tw sory.
Gdy weszliśmy z powrotem na sale Karol usiadł obok Karoliny. Myślałem że ma zamiar działać, ale on zaczął zupełnie z innej beczki:
-Tak naprawdę przyjechałem tu bo muszę wam coś powiedzieć.
-To może ja wyjde i nie będę przeszkadzać.- powiedziała Karolina.
-Nie, zostań to żadna tajemnica.
-No okey.
-Mów już o co chodzi.
-Spokojnie Natasza. No więc jak dowiedzieliśmy się w drużynie że dziewczyna naszego ptaszka potrzebuje natychmiastowej pomocy, przeszczepu postanowiliśmy wszyscy udać się na badania. Pomyśleliśmy że to może pomóc nie tylko tobie ale również komuś innemu, obcemu, który również będzie jej potrzebował. Ale wróćmy do sedna. Przebadaliśmy się i okazało się że...mogę być dawcą. Tak, to ja jestem tym 26 letnim mężczyzną o którym mówił wam dzisiaj lekarz.- wszyscy byliśmy w szoku gdy to powiedział.
-Boże Karol dziękuje, nawet nie wiesz jak się cieszę. Pewnie gdyby nie ta wasza akcja w klubie nadal czekałabym na dawce.
-Nie musisz dziękować. Skrzaty pomaganie mają we krwi haha.
-No tak zapomniałam.
-Ale przyjacielu mój kochany czemu nic mi nie powiedziałeś?- zapytałem
-Bo nie chciałem robić wam nadziei. Gdyby się nie udało żyli byście w nieświadomości że taka akcja miała miejsce.
-Rozumiem, rozumiem.
-Tak czy inaczej jeszcze raz dziękuje.
-Nie ma za co.
Dawałem cały czas Karolowi znaki żeby w końcu zagadał do Karoliny gdy już skończyliśmy tą poważną rozmowę. On jednak nie reagował, najprawdopodobniej się zwyczajnie bał.

Z punktu widzenia Karoliny
Gdy zobaczyłam go w drzwiach strasznie się zdziwiłam. Nie myślałam nigdy że moje kolejne spotkanie z nim będzie w takich okolicznościach. Gdy wyszli na korytarz zapytałam Natasze:
-Ty wiedziałaś że on tu przyjedzie?!- na mojej twarzy malował się smutek.
-Nie no skąd, jak bym wiedziałam to bym Ci powiedziała.
-No ja myślę.
-Ale w sumie teraz to możecie sobie wszystko wyjaśnić.
-Wymyśliła... Co mam mu niby powiedzieć? "Przepraszam, że wtedy uciekłam ale mam chłopaka i nie chcę go stracić. Zapomnijmy o tym."? Przecież to bez sensu.
-No ale taka jest prawda co nie?
-Tak, taka jest prawda!
-Dobra cicho bo wracają.
Nie mam pojęcia czemu ale Karol usiadł obok mnie. Szczerze to czułam się trochę nie zręcznie. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy, ale nagle Karol zwrócił się do mnie:
-Karolina, możemy pogadać?- zapytał.
-Hmm w sumie przydałoby się. Nie będziecie nam mieli za złe jak na chwilę wyjziemy prawda?- powidziałam do Andrzeja i Nataszy. Oni tylko się usmiechnęli, a my wyszliśmy na zewnątrz.

————————————
Następny rozdział :) mam nadzieje że się spodoba :*
P.S. Przepraszam że dopiero teraz dodałam  :/

poniedziałek, 10 listopada 2014

ROZDZIAŁ 8

Trzy dni później

Z punktu widzenia Nataszy
W ciągu ostatnich trzech dni miałam chyba z tysiąc badań. Nie mam pojęcia jednak jakich. Codziennie przychodzi do mnie Karolinka i rodzice. Niestety Andrzej przyjechał dopiero dzisiaj bo trener nie chciał dać mu wolnego. Bardzo mi go brakowało przez te parę dni.
Moi rodzice i Karolina zostali juz przebadani i niestety nikt z nich nie może być dawcą szpiku dla mnie. Wszyscy mieliśmy nadzieję że Andrzej będzie mógł nim być. Czekaliśmy na wyniki ponieważ dzisiaj go badano. Widziałam w oczach moich rodziców i Karoliny nadzieję, mieli nadzieję że dawca siedzi obok nich.
Było koło 14 siedziałam sama z moim chłopakiem, bo rodzice pojechali do mojego mieszkania odpocząć. Karolina natomiast była na uczelni.
-Wiesz co myszko, mam przeczucie że za rok o tej samej porze będziemy leżeć na kanapie i cieszyć się z życia, śmiać, żartować.- powiedział w pewnym momencie Andrzej. Chyba chciał odwrócić moje myśli od chwili obecnej. Problem jednak polegał na tym że nie potrafię żyć marzeniami, przejmuje się tym co jest tu i teraz.
-Tak czujesz? A wiesz że rok ma 365 dni i każdego dnia mogę umrzeć?- poczułam że coś mokrego spływa mi po policzku.
-Nie płacz Natasza, ja chciałem tylko żebyś w końcu zaczęła myśleć pozytywnie.- przytulił mnie. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i poczułam jak bije mu serce. Biło powoli i spokojnie. Mógłby mi oddać trochę tego spokoju- pomyślałam.
Do sali wszedł lekarz:
-Mam dobre wieści, znalazł się dawca.- oznajmił. Na naszych twarzach pojawiły się uśmiechy.-Jest nim 26 letni mężczyzna, mieszka w Bełchatowie. Jako dawca zgłosił się dopiero 2 dni temu więc ma pani dużo szczęścia.
-A możemy wiedzieć jak się nazywa?- zapytałam
-No niestety nie, nie chciał żebyśmy zdradzili jego tożsamość.
-No cóż, trudno.
-Yyy od jutra zaczniemy podawać pani chemię. Niestety będzie pani musiała przebywać w izolatce.
-Czyli nie będziemy mogli się widywać.- zapytał Andrzej.
-Tylko przez szybę, przykro mi ale takie są procedury.
-Rozumiemy.- lekarz wyszedł.
-Widzisz, mówiłem że za rok będziemy siedzieć na kanapie haha.
-Wiesz, zaczynam coraz bardziej w to wierzyć.

Z punktu widzenia Andrzeja
Przyjechałem do Nataszy dopiero po trzech dniach. No ale cóż, z trenerem się nie wygra. Lekarze od razu poprosili mnie na badania.
Później cały dzień siedziałem z Nataszą. Rozmawialiśmy, w pewnym momencie stwierdziłem:
-Wiesz co myszko, mam przeczucie że za rok o tej samej porze będziemy leżeć na kanapie i cieszyć się z życia, śmiać, żartować.
-Tak czujesz? A wiesz że rok ma 365 dni i każdego dnia mogę umrzeć?- miałem ochotę zacząć krzyczeć na nią żeby przestała mówić takie rzeczy, ale opanowałem się. Przecież to by nic nie pomogło, mogło by tylko wszystko pogorszyć. Poza tym zobaczyłem że po jej policzku popłynęły łzy.
-Nie płacz Natasza, ja chciałem tylko żebyś w końcu zaczęła myśleć pozytywnie.- przytuliłem ją.
Ona położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej. Była taka delikatna, bezbronna.
Nagle do sali wszedł lekarz. Wyglądał na zadowolonego:
-Mam dobre wieści, znalazł się dawca.- oznajmił. Na naszych twarzach pojawiły się uśmiechy.-Jest nim 26 letni mężczyzna, mieszka w Bełchatowie. Jako dawca zgłosił się dopiero 2 dni temu więc ma pani dużo szczęścia.- zwrócił się do Nataszy.
-A możemy wiedzieć jak się nazywa?- zapytała.
-No niestety nie, nie chciał żebyśmy zdradzili jego tożsamość.
-No cóż, trudno.
-Yyy od jutra zaczniemy podawać pani chemię. Niestety będzie pani musiała przebywać w izolatce.- mówił do mojej dziewczyny.
-Czyli nie będziemy mogli się widywać.- zapytałem
-Tylko przez szybę, przykro mi ale takie są procedury.
-Rozumiemy.- lekarz wyszedł.
-Widzisz, mówiłem że za rok będziemy siedzieć na kanapie haha.- powiedziałem
-Wiesz, zaczynam coraz bardziej w to wierzyć.
Po jakimś czasie przyjechali rodzice Nataszki. Oczywiście od razu oznajmiła im dobrą wiadomość.
-Mamo, tato, mam jeszcze jedną informacje.- powiedziała, a ja domyśliłem się że chce powiedzieć rodzicom o nas.
-Co się stało?- zapytała jej mama a na twarzy widać było niepokój.
-A czy coś się musiało stać? Chciałam wam tylko powiedzieć, że Andrzej nie jest moim przyjacielem... tylko chłopakiem.- oboje usmiechneliśmy się.
-Wiedziałam- powiedziała- przyjaciele nie patrzą się na siebie takim wzrokiem jak wy dzisiaj.
-No tak, mamusia, przed nią nic nie ukryjesz- wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Do sali weszła Karolina:
-Dzień dobry, co tutaj tak wesoło?
-Jest dawca- wszyscy powiedzieliśmy chórem.
-Naprawdę? To świetnie.
Wszyscy rozmawiali i śmiali się. Ja wyszedłem na chwile na korytarz przeczytać sms-a. Jego treść brzmiała:
Za 15 minut będę w szpitalu, do zobaczenia Wronka.
Po przeczytaniu sms-a ucieszyłem się, jednak po chwili namysłu doszedłem do wniosku że to wszystko może się źle skończyć.

Z punktu widzenia Kłosa
Stwierdziłem że muszę odwiedzić dziewczynę mojego przyjaciela w szpitalu i porozmawiać z nią, to bardzo ważne. Dlatego właśnie jestem w drodze do szpitala. Poinformowałem Andrzeja że przyjadę, ale jak zwykle nie odpisał.
Parę minut później.
Stałem przy recepcji i dzwoniłem do Wronki żeby mi powiedział na jakiej sali leży Natasza bo tu nie chcieli mi nic powiedzieć.
-No cześć stary, na której sali leży ta Twoja lady?
-Nie nabijaj się, błagam a i uważaj, możesz doznać szoku jak tu przyjdziesz haha. Od recepcji prosto i w lewo.
-Okey, juz idę.
Zastanowiło mnie co Andrzej miał na myśli mówiąc "możesz doznać szoku jak tu przyjdziesz".

———————————
Jest kolejny rozdział. Chyba totalnie mi nie wyszedł, takie jest moje zdanie, a jak wy uważacie? Komentujcie i do następnego :*

niedziela, 9 listopada 2014

ROZDZIAŁ 7

Z punktu widzenia Andrzeja
Oglądaliśmy z Nataszą Piratów z Karaibów - Na krańcu świata, okazało się że oboje uwielbiamy ten film. W ogóle w trakcie rozmowy wyszło że lubimy te same filmy, zespoły muzyczne. Pół dnia właściwie spędziliśmy właśnie na rozmowie o tym.
Nagle Nat powiedziała: 
-Ej przecież chciałeś o czymś ze mną porozmawiać, prawda?
-No tak, masz rację. Posłuchaj, wiem że znamy się krótko, spotkaliśmy się dopiero kilka razy ale ja...nie ma minuty żebym o tobie nie myślał. Natasza ja... Kocham Cię.
-Ja też Cię kocham Andrzej- zacząłem ją delikatnie całować, ona to odwzajemniła. Zaczęła rozpinać guziki przy mojej koszuli, ja zdjąłem z niej koszulkę. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Tam wszystko samo się potoczyło. Było nam razem tak dobrze. Leżeliśmy teraz przytuleni, niestety ta chwila nie mogła trwać wiecznie. Ja musiałem wracać do Bełchatowa.
-Kocham Cię- wyszeptała mi do ucha gdy tak jeszcze leżeliśmy.
-Nataszko, zostaniesz moją dziewczyną?
-Oczywiście że tak Andrzejku.
-Kocham Cię- powiedziałem po czym pocałowałem ją w czoło.
Wstaliśmy, ja poszedłem się ubrać do salonu a Nat zajęła łazienkę. Była 22 usiadłem jeszcze na chwile żeby poczekać aż moja dziewczyna wyjdzie z łazienki. Po 10 minutach zacząłem zastanawiać sie czemu tak długo jej nie ma, przecież powiedziała że idzie się tylko ubrać.
-Natasza?- zacząłem pukać do drzwi łazienki, niestety nie odzywała się.- Natasza!- zacząłem krzyczeć, ale nadal odpowiadała mi głucha cisza. Postanowiłem wejść do środka, bałem sie że coś sie jej stało. Drzwi nie były zamknięte na klucz, więc wszedłem. Zobaczyłem że Natasza leży nieprzytomna na podłodze. Szybko do niej podszedłem, sprawdziłem czy oddycha i zadzwoniłem po pogotowie. Byłem w szoku, nie wiedziałem co mogło się stać, bardzo sie o nią bałem.
Pogotowie przyjchało po kilku minutach, zabrali Nat do szpitala. Ja wziąłem klucze od jej mieszkania, zamknąłem je i pojechałem swoim samochodem do tego szpitala.
-Dzień dobry, przywieźli tu przed chwilą moją dziewczynę, Nataszę Szczęsny. Mogłaby mi pani powiedzieć gdzie ona teraz jest?
-Już sprawdzam, sala nr 2, prosto i w lewo.
-Dziękuje bardzo.
Szybko pobiegłem tam, w sali był akurat lekarz więc stwierdziłem że poczekam na korytarzu. W mojej głowie kłębiły się różne myśli. Nagle z sali wyszedł lekarz:
-Panie doktorze co z moją dziewczyną?
-Na razie jeszcze nic nie wiemy. Pani Natasza będzie miała teraz tomografię, może wtedy coś się wyjaśni. Czekamy również na wyniki krwi.
-Rozumiem, mogę teraz do niej wejść?
-Tak, tylko na chwilę, pana dziewczyna zaraz będzie mieć badanie.
-Dobrze, dziękuje panie doktorze.
Podszedłem do jej łóżka, była przytomna a na jej twarzy można było zobaczyć strach. Złapałem ją za rękę, była zimna.
-Andrzej...
-Tak kochanie?
-Możesz zadzwonić do moich rodziców?
-Oczywiście, już dzwonie.
Wziąłem telefon Nataszy i wyszedłem na korytarz. Była 23.30 ale w końcu dziecko jest chyba najważniejsze dla każdego rodzica.
W słuchawce odezwał się głos kobiety:
-Dobry wieczór córeczko, dawno się do nas nie odzywałaś.-powiedziała mama Nataszy więc chyba jej nie obudziłem.
-Yyy dobry wieczór, ja jestem przyjacielem Nataszy.
-Ooo, a czemu pan dzwoni?
-Pani córka jest w szpitalu, zemdlała dzisiaj i prosiła żebym zadzwonił do pani.
-Boże, wiadomo już co było przyczyną?
-Niestety nie.
-My z mężem postaramy się jak najszybciej przyjechać.
-Dobrze, do widzenia.
W miedzy czasie zabrali Natasze na badania więc usiadłem na korytarzu i czekałem aż wróci. Rodzice Nat mieszkali w Skierniewicach dlatego trochę potrwa za nim tu przyjadą. Po 10 minutach przywieźli moją dziewczynę z powrotem, od razu do niej wszedłem. Po chwili przyszedł jednak lekarz:
-Niestety mam bardzo złe wiadomości.- serce chyba stanęło mi w tym momencie.- Ma pani białaczkę.- ta informacja bardzo nami wstrząsnęła.
-Ale to pewne?- zapytałem z nadzieją.
-Tak, badania krwi jednoznacznie to potwierdzają.

Z punktu widzenia Nataszy
Stałam w łazience przed lustrem, czułam że kręci mi się w głowie.
Obudziłam się w karetce, lekarze powiedzieli mi że zemdlałam i że zawożą mnie do szpitala teraz. Tam lekarze i pielęgniarki zaczęli wokół mnie biegać. Jeden mierzył ciśnienie, ktoś inny pobierał krew. Panował tam niesamowity chaos. Później odwieźli mnie na salę. Przyszedł lekarz zaczął zadawać pytania. Powiedział jakie badania mają zamiar mi zrobić. Szczerze to bałam się, nie wiedziałam co mogło się stać. Przecież nigdy nie miałam takich problemów. Gdy lekarz wyszedł, w sali pojawił się Andrzej, od razu podszedł i złapał mnie za rękę, nic nie mówił. Był chyba tak samo przestraszony jak ja. Poprosiłam go żeby zadzwonił do moich rodziców. Mnie w tym czasie zabrali na tomografię. Gdy wróciłam z badania Andrzej od razu do mnie przyszedł. Nie byliśmy jednak długo sami bo po chwili przyszedł lekarz. 
-Niestety mam bardzo złe wieści, ma pani białaczkę.
Ta diagnoza zawaliła cały mój, do tej pory całkiem dobrze ułożony plan na życie. Andrzej pytał jeszcze o coś lekarza ale ja nie wiem o co, przed oczami przeleciało mi całe życie. Załamałam się.
-Potrzebny jest natychmiastowy przeszczep.-powiedzial lekarz.-Jutro zaczniemy badania kwalifikujące do zabiegu.
Lekarz wyszedł, a my z Andrzejem patrzyliśmy się na siebie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Widziałam że on tez nie. Nagle zadzwonił jego telefon.
-Karol dzwoni, przepraszam ale muszę odebrać.
-Dobrze
Wyszedł na korytarz. Ja postanowiłam że zadzwonię do Karoliny, w końcu musi się dowiedzieć o tym że jestem w szpitalu.
-Halo- odezwała się.
-Cześć, przepraszam że Cie budzę ale musisz o czymś wiedzieć.
-Jezu co się stało?
-Jestem w szpitalu, ale to nie jest rozmowa na telefon. Mogłabyś jutro przyjechać?
-Ja przyjadę nawet teraz, już się ubieram.
-Nie, teraz to nie ma sensu i tak Cię nie wpuszczą o tej godzinie.
-No dobrze, jutro przyjadę z samego rana.
-Dobrze, dobranoc
-Dobranoc.
Andrzej już siedział przy mnie gdy skończyłam rozmawiać. Powiedziałam mu że Karolina jutro tutaj przyjdzie. On natomiast oświadczył że Karol jutro też tu będzie żeby zabrać go do Bełchatowa. Przecież będą grali tego dnia mecz, a Andrzej ma grać w pierwszym składzie. Problem polegał na tym że on był tak zdenerwowany że bał się sam jechać do Bełchatowa, a co dopiero grać ważny mecz. Dlatego właśnie Kłos musiał po niego przyjechać. Tak naprawdę nie miałam ochoty na jakiekolwiek odwiedziny, chciałam być sama z Andrzejem.
-Pamiętaj, nie ważne co się stanie, ja zawsze będę Cię kochać.- powiedziałam
-Ja ciebie też kochanie.
Mój chłopak położył głowę na łóżku i tak oboje zasnęliśmy.

—————————————
Jak widać akcja rozwinęła się juz na dobre. Jak myślicie czy Andrzej będzie mógł być dawcą? Czy w ogóle znajdzie się dawca? Komentujcie :*

wtorek, 4 listopada 2014

ROZDZIAŁ 6

26.10.12
Z punktu widzenia Andrzeja
Obudziłem się bardzo wcześnie. Mieliśmy dzisiaj dzień wolny, stwierdziłem że zadzwonię do Nataszy i dowiem się co dzisiaj robi, bo szczerze to bardzo chciałem sie z nią zobaczyć.
-Halo?- odezwała się zaspanym głosem.
-Dzień dobry Nataszko, czas wstawać bo na zajęcia się spóźnisz haha.
-Jezu Andrzej? Ale czemu dzwonisz o 6.46?
-No przecież powiedziałem, nie chcę żebyś się na zajęcia spóźniła.
-Tylko że ja dzisiaj nie idę na uczelnię, mam zamiar siedzieć cały dzień w domu i spać!
-Hahaha to przykro mi ale musisz zmienić te plany, będę u ciebie o 13 i zabieram Cię na obiad, musimy porozmawiać.
-Sorry, ja się dzisiaj nigdzie nie ruszam, czekam o 13 w domu przywieź obiad ze sobą, a swoją drogą o czym ty chcesz ze mną porozmawiać?
-Okey, przywiozę obiad i wszystkiego dowiesz się w odpowiednim momencie, do zobaczenia.
-Papa
Niestety nie zauważyłem że Karol też nie śpi i przysłuchuje się całej rozmowie... Od razu zaczął wypytywać o szczegóły.
-Widzę że idziesz dzisiaj na randkę- zaśmiał się idiotycznie
-Nawet jeśli to nie Twoja sprawa!
-Oj wyluzuj haha życzę powodzenia z Nataszką. Tylko zacznij się szykować bo możesz się nie wyrobić, przecież jest już prawie 7 hahaha
-Taa ty to się tylko nabijać potrafisz... Idę pobiegać, idziesz ze mną?
-Nie, ja idę spać, dobranoc.
-Dobranoc, dobranoc.
Ubrałem dres i wyszedłem z hotelu. Założyłem słuchawki i usłyszałem słowa mojej ulubionej piosenki. Zawsze biegam w słuchawkach, pomaga mi się to skupić.
Po około godzinie wróciłem spowrotem, wziąłem szybki prysznic i poszedłem na śniadanie. Siedziały tam już prawie wszystkie Skrzaty. Ja jak zawsze usiadłem koło Karola i Zatiego. Widziałem że dziwnie się obaj patrzą na mnie i domyśliłem się, że Kłos powiedział Pawłowi o Nataszy.
-Mmm widzę że Wronka znowu zaczęła latać haha. -powiedział Zati
-Karol, idioto zabije Cię!
-Ale za co? Przecież nic nie zrobiłem-wyszczerzył zęby.
-Nie chce mi się z wami gadać-wyszedłem z jadalni.
Szczerze to byłem bardzo zły na niego, nie chciałem żeby ktoś po za nim wiedział o Nataszy.
Z punktu widzenia Nataszy
Obudził mnie dzwonek telefonu, okazało się że to Andrzej. Zaprosił mnie na obiad, ale stwierdziłam że wolę się z nim spotkać w domu. Po za tym byłam bardzo szczęśliwa i podekscytowana że zadzwonił z taką propozycją. Stwierdziłam że skoro już nie śpię, to pójdę pobiegać. Gdy wróciłam, szybki prysznic, śniadanko i o godzinie 9 siedziałam w pokoju i zastanawiałam się co mam robić. Stwierdziłam że pościągam ze ściany te wszystkie zdjęcia i plakaty Wronki, żeby znowu nie było siary. Nie wyrzuciłam jednak ani jednego zdjęcia z tej ściany, wszystkie miały dla mnie ogromną wartość. Siedziałam sobie na podłodze przeglądając te wszystkie pamiątki i segregując je na poszczególne sezony. Przydało się to pisanie na wszystkim z którego sezonu pochodzi. Wbrew pozorom zeszły mi ok. dwie godzinki na tym. Zgłodniałam i postanowiłam zjeść mój ulubiony serek waniliowy Danio. Usiadłam na kanapie i włączyłam Tv. Przełączyłam na Polsat, leciała akurat powtórka jakiegoś filmu z zeszłego dnia. Nie spojrzałam która jest godzina, a niestety strasznie mi się spać chciało...
Obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Nie myśląc kto może stać za drzwiami otworzyłam je. Tak, stał tam nie kto inny jak Andrzej.
-No nareszcie, już chciałem wracać do Bełchatowa, a tak wgl to cześć- uśmiechnął się pocałował mnie w policzek.
-No cześć, co ty tu...o boże! zapomniałam że mieliśmy się spotkać o 13.- zorientowałam się że stoję przed nim w starym dresie.
-Haha nic się nie stało, wpuścisz mnie?
-Tak, tak, wejdź, a i sory za mój strój kompletnie zapomniałam o wszystkim. Rozgość się a ja pójdę się przebrać.
-No dobrze, to może ja w tym czasie przygotuje ten nasz obiad.
-Okey, to talerze są w szafce na gorze po lewej a garnki w szafce koło zlewu kucharzu.
-Dobrze!
Wyciągnęłam z szafy niebieskie rurki i biały t-shirt z napisem "I love Paris". Hmm to była nawet prawda, byłam w Paryżu raz, na wymianie międzyszkolnej i zakochałam się w tym mieście. Zanim wyszłam z łazienki jedzenie już czekało na talerzach.
-Ślicznie pachnie, to gdzie ten znany kucharz gotował?
-A co ty taka ciekawska jesteś hymm? Nie dowiesz się gdzie to gotowałem haha.
-Noo...!
-No co? Siadaj lepiej i nie strój mi tu fochów Nataszko.
-Ehh no dobrze, dobrze. A tak w ogóle to o czym chciałeś ze mną porozmawiać?
-A możemy tą rozmowę przełożyć na później?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.- zaśmiałam się
-No proszę- Andrzej zrobił minę kota ze Shreka.
-I jak tu takiemu odmówić? No dobrze, ale pamiętaj ja jeszcze wrócę dzisiaj do tej rozmowy...

poniedziałek, 27 października 2014

ROZDZIAŁ 5

25.10.12
Z punktu widzenia Nataszy
Wtorek, dzień który wręcz ubustwiam. Pewnie zastanawiacie się dlaczego, odpowiedź jest bardzo prosta, na uczelni siedzę tylko 5 godzin. Jedyny dzień pomiędzy poniedziałkiem a piątkiem w którym mogę sobie coś zaplanować. Dzisiejsze plany wyglądały następująco:
-szybki obiad
-jadę do Karoliny
-idziemy na zakupy
A pro po Karoliny, nie powiedziała nic Łukaszowi i pewnie tego nie zrobi. Moim zdaniem to błąd bo nawet najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo, no ale cóż nie posłuchała mnie.
U Karoliny umówiłyśmy się o 17.00, a że w domu byłam ok. 15.00 musiałam się sprężać żeby zdążyć. Szybki obiad, spagetthi moje ulubione. Przebrałam się i byłam gotowa do wyjścia. Autobus miałam o 16.20 a że do Karolinki jedzie się ze 30 minut to godzina pasowała idelanie.
Poszłyśmy oczywiście do Manufaktury, naszej ulubionej galerii. 
Na zakupach zeszły nam 4 godziny. Ja nie kupiłam nic specjalnego, tylko zwykły czarny sweterek. Moja przyjaciółka natomiast gdyby mogła to wykupiłaby całą galerię, niestety fundusze ją ograniczyły. Kupiła m.in czerwoną sukienkę, czarne szpilki oraz granatowe rurki. W domu byłam przed 22.00 więc wykąpałam się i poszłam spać. Długo jednak nie mogłam zasnąć bo wróciły do mnie wspomnienia z soboty i niedzieli. Zaczęłam przypominać sobie każdą chwilę z Andrzejem, kiedy przyszedł, kiedy leżeliśmy na podłodze i śmialiśmy się, kiedy rozmawialiśmy i w końcu kiedy go przytuliłam i on mnie pocałował. Tak jakby na chwilę wymazałam z pamięci "ucieczkę" Wrony. Leżałam i myślałam o tym wszystkim, a uśmiech nie schodził mi z ust. Po około godzinie zmęczenie wygrało i odleciałam w krainę Morfeusza. 

Z perspektywy Andrzeja 
Po porannym treningu byliśmy z Karolem w pokoju i oglądaliśmy jakiś film, to znaczy on oglądał bo moje myśli krążyły cały czas wokół wydarzeń z weekendu. Myślałem o niej, tej pięknej brunetce o imieniu Natasza. Właściwie już zapomniałem o mojej byłej, to na pewno dzięki Nat stwierdziłem. Po dłuższej chwili rozmyślania stwierdziłem że zapytam Karola o co dokładniej chodziło z tą przyjaciółką Nataszy...
-Ej Karol, możesz mi wytłumaczyć o co chodziło Nataszy, to znaczy tej dziewczynie z przed hotelu w Łodzi?
-Przecież ta Twoja Natasza Ci powiedziała pod hotelem. Poza tym ty mi nie powiedziałeś o niej więc ja nie będę Ci się spowiadał z tamtego wieczoru!
-Jejku no sory stary, powinienem Ci powiedzieć od razu, ale chciałem zobaczyć jak to wszystko się rozwinie i nie myślałem że to tak szybko się wyda, że ją poznałem. Ale no teraz to właściwie już wiesz.
-Ale to nie zmienia faktu, że nie powiedzialeś mi... że się zakochałeś! Hahaha
-Nie powiedziałem że się zakochałem tylko że POZNAŁEM, przemiłą dziewczynę.- hahaha
- Tak, tak a ja jestem ślepy i nie widziałem jak Cię przytuliła, po za tym gdyby nie było nic na rzeczy nie chciałbyś do niej jechać!
-Oj dobra, to nic nie znaczy, narazie jest tylko moją przyjaciółką i przy tym zostańmy. No więc teraz może opowiesz  mi o, właśnie jak ona ma na imię?
-O Karolinie, pieknej dziewczynie ktora zawróciła mi w głowie...
-Jak rozmawiałeś z Nataszą to nie było widać tego Twojego oczarowania haha
-Boże nie czepiaj się! Po prostu nie miałem ochoty o tym rozmawiać wtedy! 
-Okey, okey sory. Ale masz chociaż jej numer telefonu? 
-Tak Andrzejku, nie musisz się o mnie tak troszczyć, jestem dużym chłopcem hahaha
-No dobrze Karolku to w takim razie kiedy do niej zadzwonisz? 
-A czy ty przypadkiem za bardzo nie wpieprzasz się w nie swoje sprawy?  Pozwól Endrju że przypomnę Ci 3 zasadę dynamiki Newtona, jeśli ciało A oddziałowuje na ciało B to ciało C się nie wpierdala, więc zajmij się swoją Nataszką! 
-Dobra przepraszam wyluzuj! A i jeszcze jedno, Natasza nie jest moja! 
-Jeszcze nie. Bo coś mi się wydaje że niedługo to się zmieni. 
-Będę szczery... Chciałbym żeby to się zmieniło...
-No i co? miałem racje, pan Andrzej Wrona się zakochał, parę dni po tym jak rozstał się z dziewczyną. Szybki jesteś! 
-Taa, Patrycji już dawno nie kochałem. 
-No to ciekawe czemu byłeś taki załamany? 
-Tak wyszło ale jak widać już mi przeszło i nie mam zamiaru do tego wracać.
-Dobra, dobra zbierajmy się bo zaraz obiadek haha
-Okey, to idziemy. 
Po obiedzie mieliśmy 2 trening. Trener strasznie się wkurzył na mnie bo moja gra wyglądała strasznie, w ogóle nie mogłem się skoncentrować. Ciągle myślałem o Nataszy...

wtorek, 21 października 2014

INFORMACJA

Dla tych którzy przeczytali już rozdział 4, pod koniec rozdziału w trakcie rozmowy Nataszy z Andrzejem doszło do małej zmiany tekstu ;).

poniedziałek, 20 października 2014

ROZDZIAŁ 4

23.10.12
Z punktu widzenia Nataszy
Siedziałam i czekałam na Karolinę. Cały czas myślałam o tym co takiego chce mi powiedzieć. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Cześć Natasza
-No cześć, wejdź.
Usiadłyśmy w pokoju:
-Co się stało?
-No bo ja, chodzi o to, że... Kurde nwm jak mam to powiedzieć.
-Najlepiej prosto z mostu, bez owijania w bawełnę.
-No dobra w takim razie... przespałam sie z Karolem Kłosem.
-Z kim?!- krzyknęłam
-No z Kłosem.
-Ale jak? Skąd ty go w ogóle znasz?
-No wczoraj byłyśmy na tej imprezie i on tam był i w sumie zdziwiłam się że jest sam, bez Wrony no ale nie ważne. I podszedł do mnie jak siedziałam przy barze, zapytał czy zatańczę z nim. Wiesz, później jeszcze parę drinków i no nawet nie wiem kiedy wyszliśmy z imprezy, jak dostaliśmy się do hotelu i co było później. Rano, gdy się obudziłam doznałam szoku jak zobaczyłam kto śpi obok mnie. Szybko się ubrałam, wybiegłam stamtąd i no zadzwoniłam do Ciebie.
-A co teraz będzie z Tobą i Łukaszem? Powiesz mu o wszystkim? (Łukasz i Karolina byli parą od roku)
-Chyba zwariowałaś, on mnie kocha i ja jego też. Nie mogę mu tego zrobić. 
-Mam nadzieję że nie dałaś mu numeru telefonu, albo adresu.
-Cholera!
-No to mamy kłopoty, to znaczy ty masz ale pytanie co mu podałaś.
-Numer telefonu, chyba.
-Chyba?
-No tak, dokładnie nie pamiętam.
W tym momencie zobaczyłam łzy w jej chociaż. Chyba dotarło do niej co tak naprawdę się stało. Odrazu ją przytuliłam, a jej łzy poleciały po policzkach.
-Dobra Nat ja idę do domu, a i jakby coś spałam u Ciebie.
-Ej czekaj ja Cię samej w takim stanie nie puszczę. Zostań na razie u mnie i poczekaj, a ja zadzwonię po taksówkę i pojadę z Tobą do domu. Muszę mieć pewność że dotarłaś do domu.
-Okey, okey w sumie to jest mi obojętnie, muszę sobie to wszystko jakoś poukładać i spróbować przypomnieć coś więcej.
Po około godzinie wróciłam do domu. Okazało się że chłopak Karoliny był w mieszkaniu, więc stwierdziłam, że mogę wrócić do siebie. Siedziałam na kanapie i próbowałam to wszystko jakoś sobie poukładać. Andrzej był u mnie Karol na imprezie. Przecież oni wszędzie jeżdżą razem więc teraz pewnie też tak było. I pewnie Karol się nudził i dlatego tam poszedł. No jasne... W trakcie moich rozmyślań mnie olśniło, skoro przyjechali razem to również byli w jednym hotelu. Wiem że może to nie najlepszy moment ale musiałam zadzwonić do Karoliny i dowiedzieć się w jakim hotelu TO się stało.

Rozmowa telefoniczna
-Hej Karolina mam pytanie.
-No cześć, jakie?
-Słuchaj wiesz może jak się nazywał ten hotel w którym się znalazłaś razem z Karolem?
-Po co Ci to?!
-Bo muszę tam natychmiast pojechać, jak się nazywał ten durny hotel?
-Nie wiem... Czekaj on był niedaleko Ciebie, chyba Albatros
-No jest tu taki blisko, dobra dzięki pa
-Pa

Z punktu widzenia Karoliny
Byłam u Nataszy i opowiedziałam jej wszystko. Było mi cholernie głupio bo przecież zdradziłam Łukasza ale to wszystko działo się tak szybko. Nie byłam świadoma tego co się stało, dopiero rano gdy zobaczyłam że on leży obok mnie, domyśliłam się co zaszło w nocy. Dopiero po rozmowie z Nat dotarło do mnie tak naprawdę to wszystko. Chciałam już iść do domu ale oczywiście ona mnie nie mogła zwyczajnie puścić samej tylko odwiozła mnie taksówką. Odprowadziła mnie do mieszkania i w sumie dobrze że Łukasz był bo stwierdziła że w takim razie może wracać do siebie. W pewnym sensie cieszyłam się z tego bo chciałam być sama a ona raczej by do tego nie dopuściła. Czasami strasznie irytowała mnie ta jej opiekuńczość, ale wiem że robiła to dla mojego dobra. Niby w mieszkaniu był jeszcze Łukasz, ale jemu powiedziałam, że boli mnie głowa więc poszłam do pokoju obok gdzie mogłam w spokoju i samotności posiedzieć i pomyśleć.
To straszne uczucie kiedy uświadomisz sobie że zraniłaś najważniejszą osobę w swoim życiu, swoją drugą połowę, nawet jeżeli on o tym nie wie. Wiesz wtedy że ta osoba dowie się o zdradzie, ale odrzucasz tą myśl, masz nadzieję że po za tobą i twoją przyjaciółką nikt nie dowie się co stało się tamtej nocy. Po chwili jednak rozsądek mówi Ci że to nie możliwe, że takie rzeczy zawsze wychodzą na jaw, mimo tego nadal wmawiasz sobie "on się nie dowie, nie ma takiej opcji bo przecież od kogo ja mu nie powiem Natasza zresztą też".
Miałam straszny chaos w głowie. Nie wiedziałam co mam zrobić, jednak w końcu stwierdziłam "nie powiem mu" z nadzieją że nigdy się nie dowie.

W tym samym czasie u Nataszy
Dochodziłam właśnie do tego hotelu w którym przez jedną noc spali siatkarze z nadzieją że jeszcze tam będą. Miałam szczęście bo akurat Karol wychodził ze środka i szedł w stronę samochodu. Podbiegłam do niego i nie zastanawiając się zasadziłam mu siarczysty policzek.
-Aaałł, a to za co? I kim ty w ogóle jesteś?
-To za Karoline, jestem jej przyjaciółką!- krzyknęłam
-Ej co tu się dzieje?- podszedł nagle Andrzej- Natasza? Co ty tu robisz?
-A to wy się znacie?- zapytał Kłos
-Tak znamy się- odpowiedziałam- właściwie Andrzej to ja przyszłam bo chciałam z Tobą porozmawiać.
-Skoro chciałaś ze mną gadać to czemu uderzyłaś jego?
-Bo mam swoje powody, nie ważne.
-Ważne!
-Bo przespał się z moją przyjaciółką po wczorajszej imprezie, dla tego!
-Uuu Karollo czemu się nie pochwaliłeś?
-Bo nie ma czym-zaśmial się Karol.
-Widzę że obaj jesteście siebie warci, idę stąd cześć!
-Ej Natasza zaczekaj, przecież chciałaś pogadać.
-Ale już mi się odechciało!
-Oj no przepraszam, tak wiem to było głupie z mojej strony naprawdę przepraszam. To co o czym chciałaś porozmawiać? Choć właściwie to już wiem o czym.
-No o tym czemu wczoraj wybiegłeś tak bez słowa wyjaśnienia.
-Bo... bo się przestraszyłem. To nasze wczorajsze spotkanie, kurwa było dziwnie podobne do pierwszego spotkania z moją byłą. Tak samo się zaczęło i prawie tak samo skończyło tylko że my wtedy wylądowaliśmy w sypialni i no rozumiesz. I po tym pocałunku ja, ja zwyczajnie się przestraszyłem że skoro teraz to się tak samo dobrze zaczęło to może się równie źle skończyć. 
-Jejku Andrzej przepraszam, nie chciałam Ci tego przypomnieć, przepraszam.
-Ehh, to ja przepraszam po prostu nie potrafię czasami panować nad swoimi emocjami, to wszystko mnie przerasta, przepraszam.
-No już dobrze- przytuliłam go.
-Wiesz co muszę już iść, wiesz musimy dojechać jeszcze do Bełchatowa, a za 3 godziny trening.
-No okey to cześć, ale zadzwoń, proszę.
-Zadzwonie na pewno papa.
No i pojechali do Bełchatowa, ja wróciłam do domu, zjadłam obiad i stwierdziłam że musze jeszcze raz to wszystko sobie ułożyć, a że najlepiej mi się myśli podczas biegania... więc poszłam pobiegać.

Z perspektywy Andrzeja
Zauważyłem jak jakaś dziewczyna kłóci się z Karolem. Doznałem szoku gdy okazało się że to Natasza. Kłócili się o jakąś jej przyjaciółkę, ale nie interesowało mnie to zbytnio.
Nagle Nat powiedziała że chce porozmawiać, jak zwykle chlapnąłem coś głupiego ale na szczęście dalej chciała ze mną rozmawiać. Domyśliłem się że chodzi o wczorajszy wieczór. Gdy faktycznie się o to zapytała to jej wytłumaczyłem to. Co miałem zrobić wiedziałem że nie mogę jej okłamać, ja czułem że ona jest dla mnie coraz ważniejszą osobą...

-----------------
No i jest następny, moim zdaniem fatalny rozdział no ale same oceńcie :) do nastęonego 

czwartek, 16 października 2014

ROZDZIAŁ 3

22.10.12

Z punktu widzenia Nataszy
Minął już tydzień od tamtego spotkania z Andrzejem. Codziennie miałam nadzieję, że może zadzwoni, ale niestety nic takiego się nie stało. Jego temat omijałam bardzo szerokim łukiem. Za każdym razem gdy Karolina o nim wspomniała zaczynałam mówić o czymś innym. Tak naprawdę było mi strasznie przykro że się nie odzywa, ale nie pokazywałam tego. Tak, wiem mogłam sama do niego zadzwonić, tylko że miałam swoje zasady i nie miałam zamiaru ich łamać nawet dla Andrzeja.
Była sobota wieczór, siedziałam sama w domu. Miałam propozycje wyjścia na imprezę z Karoliną i paroma innymi dziewczynami, ale kategorycznie odmówiłam, nie miałam ochoty na zabawę. Oglądałam jakiś bezsensowny film, nawet nie znam tytułu kiedy zadzwonił telefon. Pomyślałam, że to Karolina dzwoni żeby namówić mnie jednak na tą imprezę ale pomyliłam się. Na wyświetlaczu pojawił się napis "Andrzej :)", szybko odebrałam:
-Cześć Natasza
-Hej, myślałam, że już nie zadzwonisz.
-No wiem, przepraszam głupio się zachowałem, ale musiałem przemyśleć parę spraw.
-Okey, rozumiem
-Słuchaj, mogłabyś mi podać swój dokładny adres bo jestem w Łodzi przejazdem i pomyślałem że może wpadnę?
-Wojska Polskiego 25 przez 4 czekam. - uśmiechnęłam się do słuchawki.
-Nie myślałem że pójdzie tak łatwo haha będę za 15 minut , pa.
-Dobrze, papa.
Odłożyłam telefon i zdałam sobie sprawę że mam tylko piętnaście minut żeby doprowadzić swój wygląd do normalnego stanu, bo w tej chwili wyglądałam jak zombie.
Zamiast ukochanego dresu założyłam czarne rurki i biały zwykły t-shirt. Lekki makijaż i właśnie kiedy wyszłam z łazienki zadzwonił domofon. Bez chwili zastanowienia wpuściłam siatkarza. Dzięki swoim długaśnym nogom po minucie stał juz pod moimi drzwiami i "gwałcił" dzwonek. Kiedy otworzyłam mu drzwi przewrócił się na mnie, bo opierał się o drzwi. Niestety nie wpadł na genialny pomysł że może jednak je otworze. Leżeliśmy na tej podłodze i śmialiśmy tak, że cały blok nas słyszał. Po chwili jednak pan W. paradował po całym moim mieszkaniu i zagladał dosłownie wszędzie. Wbrew pozorom nie był już taki nieśmiały jak tydzień temu w kawiarni. Oczywiście zaczęłam się drzeć na niego ale on nie zwracał na to uwagi. Wszedł do mojego "prywatnego" pokoju i wtedy usłyszałam dziki śmiech. No tak przecież miałam całą ścianę w jego plakatach i zdjęciach, każdy by się zaczął śmiać na taki widok.
-Widze że mam wielką fankę haha.
-Tak a co przeszkadza?
-Nie, nie przeszkadza.
Staliśmy przed tą ścianą, śmialiśmy się i żartowalismy jak dwoje dobrych przyjaciół, ale właściwie widzieliśmy się dopiero 2 razy. Mimo tak krótkiej znajomości wydawało mi się że znam go od zawsze.

Z perspektywy Andrzeja
Byłem trochę nie fair w stosunku do Nataszy że nie odzywałem się przez tydzień ale musiałem, zamknąć pewien rozdział z życia żeby móc zacząć nowy.
Siedzieliśmy sobie teraz w salonie, piliśmy kakałko i rozmawialiśmy. Rozmowa była bardzo podobna do tej sprzed tygodnia bardzo spontaniczna i wesoła. W pewnym momencie Natasza weszła jednak na bardzo niewygodny dla mnie temat.
-Dlaczego się nie odzywałeś przez cały tydzień?
-Przecież mówiłem że musiałem sobie poukładać pewne sprawy. - zrobiło mi się smutno i niestety Natasza to zobaczyła.
-Ej Andrzej co się stało?
-Nic
-Jak to nic, przecież widzę, wiem że znamy się bardzo krótko ale uwierz, mi możesz zaufać. Poza tym jestem świetną słuchaczką.
W końcu uległem i opowiedziałem jej całą historię jak to było z moją poprzednią dziewczyną. Powiedziałem jej jak bardzo tamta mnie zraniła. Musiałem w tym tygodniu jeszcze zabrać ostatnie rzeczy z jej mieszkania i wszystko kategorycznie zakończyć.
Faktycznie Natasza jest świetną słuchaczką, bo słuchała bardzo uważnie i na końcu gdy skończyłem mówić, przytuliła mnie. W tym momencie poczułem się tak jakoś dziwnie, gdy Natasza mnie puściła spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i wtedy... pocałowałem ją.

Z perspektywy Nataszy
Andrzej opowiedział mi jak to było z jego poprzednią dziewczyną. Suka nie dość, że go zdradziła to jeszcze o wszystko obwiniła Andrzeja. Przytuliłam go, po chwili spojrzałam mu w oczy, on mi i pocałował mnie. W ciągu tych paru sekund zrozumiałam kim on dla mnie jest. Po chwili Andrzej jednak odsunął się powiedział "przepraszam" i wybiegł z mieszkania, a ja zostałam i nie miałam pojęcia co myśleć o jego zachowaniu.

Następnego dnia rano, rozmowa telefoniczna Nataszy i Karoliny
-Cześć Nat
-Hej, czekaj ale czemu dzwonisz do mnie o 7 rano? Przecież jest niedziela.
-Tak wiem ale musimy pogadać.
-Teraz?
-Nie głupku, to nie rozmowa na telefon za godzinę będę u Cb papa.
-No pa
Jezu czego ten człowiek chce ode mnie tak wcześnie rano w niedzielę? Przeszło mi bardzo dużo myśli przez głowę ale to co się wydarzyło totalnie mnie zszokowało...


wtorek, 14 października 2014

ROZDZIAŁ 2

15.10.2012

Z perspektywy Nataszy
Dzisiaj odpuściłam bieganie. Stwierdziłam że muszę się wyspać, w końcu miałyśmy jechać z Karoliną na mecz.
Wstałam około 9.00, poranna toaleta, śniadanie i o 11.00 byłam już gotowa do wyjścia. Umówiłyśmy się, że Karolinka przyjedzie po mnie ok. 12.00, więc miałam jeszcze trochę czasu. Upewniłam się czy wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i oczywiście "barwy" ukochanej Skry.
Przyjaciółka jak zawsze punktualna, czekała już na mnie przed blokiem. Dobrze że rodzice kupili jej samochód, bo inaczej byłby problem żeby dostać się do Bełchatowa.
Na miejsce dotarłyśmy dopiero przed 14.00, bo po drodze był jakiś wypadek, na szczęście nie śmiertelny. Niedaleko hali mieszka moja ciocia, więc za każdym razem gdy był jakiś mecz zatrzymywałyśmy się u niej na jedną noc.
-Twoja ciocia jest naprawdę świetną osobą, po raz kolejny nas nocuje i w dodatku jeszcze nam gotuje. -powiedziała Karolina jak weszłyśmy do domu i przywitałyśmy się.
-A no widzisz, bo w mojej rodzinie wszyscy są tacy pomocni i uczynni.
-Hahahahaha. -obie wybuchnęłyśmy śmiechem, a ciocia patrzyła się na nas co najmniej tak, jak byśmy były niedorozwinięte emocjonalnie.
-No już uspokójcie się i siadać do stołu, zaraz podam obiad.
Niestety z moją ciocią nie można było dyskutować w kwestii jedzenie.
Po obiedzie poszłyśmy przejść się po Bełchatowie, bardzo lubiłyśmy to miasto. Przechodziłyśmy akurat koło hali kiedy wpadł na mnie jakiś wielkolud.
-Ej uważaj!!- zaczęłam się drzeć.
-Jejku przepraszam, nic Ci nie jest? -zapytał wysoki brunet.
-Nie, ale mógłbyś czasami się rozejrzeć, na tym świecie są też ludzie którzy mają zaledwie 160 cm wzrostu, a nie 2 metry.
-No tak wiem, przepraszam jeszcze raz, naprawdę nie chciałem na Cb wpaść. Sorry ale muszę już iść na trening. Cześć.
-Spadaj-pomyślałam i wtedy Karolina powiedziała mi z kim ja właściwie rozmawiałam.
-Ej Nat przecież to był Andrzej... Andrzej Wrona!
-Haha o boże właśnie wydarłam się na najpiękniejszego z pięknych.
-Zapomniałaś dodać "mojego przyszłego męża" hahaha
-Oj szczegóły haha
-Dobra wracajmy już bo jest 18.00 a za dwie godzinki meczyk.
W domu przebrałyśmy się w nasze "barwy" klubowe i wyszłyśmy. Na halę weszłyśmy godzinę przed meczem więc spokojnie obejrzałyśmy rozgrzewkę siatkarzy.
Praktycznie przez cały mecz byłam nie obecna, Karolina coś do mnie mówiła a ja tylko przytakiwałam, bo moje myśli krążyły wokół wysokiego bruneta, który wpadł na mnie dzisiaj. Siedziałyśmy blisko kwadratu dla rezerwowych, więc ciągle również patrzyłam się na niego bo niestety... a może stety, nie grał dzisiaj prawie wcale. W pewnym momencie obrócił się, spojrzał na mnie i się uśmiechnął co też wywołało uśmiech na mojej twarzy.
Mecz skończył się wygraną Skry 3-1 ale nie wiele pamiętam z tego meczu... właściwie nic poza tym czarującym uśmiechem Andrzeja. Po meczu chciałam podejść i poprosić o autograf ale niestety gdzieś zniknął więc poszłyśmy po autografy do innych zawodników. Z hali wyszłyśmy właściwie jako ostatnie, stałyśmy chwilę przed "Energią" i wtedy go zobaczyłam. Stał oparty o drzewo. Nagle zauważyłyśmy że idzie w naszą stronę.
-Cześć, słuchaj widziałem Cię na meczu i stwierdziłem, że poczekam na Ciebie tutaj bo chciałem Cię jeszcze raz przeprosić.
-Hej, ale nie musisz mnie znowu przepraszać, przecież nic się nie stało.
-No niby nie, ale mogło.
-No tak, ale powtarzam nic się nie stało więc już mnie nie przepraszaj, nie lubię nadmiernej uprzejmości.
-Okey, okey wyluzuj chciałem być miły.
-No dobrze, coś jeszcze czy możemy już iść?
-Właściwie... znam świetną kawiarnię otwartą 24 h może pójdziesz ze mną teraz na kawę?
-Hmm czemu nie, wyjeżdżamy dopiero jutro więc... zgoda idziemy.
-To w takim razie ja was zostawiam, cześć- powiedziała Karolina.
Kawiarnia była tuż za rogiem. Mała, przytulna kawiarnia, w której byliśmy sami.
-Jejku nie wierzę, siedzę w kawiarni sam, na sam z Andrzejem Wroną haha, właśnie spełniłeś moje marzenie.
-Lubię spełniać marzenia innych. :)
Rozmawialiśmy tak do północy, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, nie zastanawialiśmy się nad tym. Było nam dobrze tak razem, ale niestety musiałam już iść do domu. Wronka stwierdził, że mnie odprowadzi. W sumie bardzo się ucieszyłam z tego powodu. Kiedy przyszliśmy pod dom mojej cioci było mi smutno, iż muszę się pożegnać z nim. Wymieniliśmy się numerami i każdy poszedł w swoją stronę.

Z perspektywy Karoliny
Przyjechałam po Nataszę o 12.00, o dziwo zeszła zaraz po moim telefonie. Na miejsce dojechałyśmy po dwóch godzinach, ciocia Nat znowu nas przenocowała. Zjadłyśmy u niej obiadek i poszłyśmy na miasto. Oczywiście nie mogło to być zwykłe wyjście. Na Nataszę wpadł przypadkiem siatkarz Andrzej Wrona. "Przypadkiem" było również to że w trakcie jazdy do Bełchatowa ciągle o nim mówiła, jaki on jest piękny, wysportowany i w ogóle. Oczywiście jak to ona nie zauważyła na kogo się darła haha. Kiedy jej to powiedziałam trochę się zdziwiła, ale nie przejęła się tym. Na meczu oczywiście gadałam, gadałam i gadałam do niej, ale na końcu się dowiedziałam że wcale mnie nie słuchała. Po tym jak patrzyła się na Andrzeja domyśliłam się, że to o nim myślała. Wychodząc z hali miałam nadzieję że pójdziemy prosto do domu, ale podszedł do nas pan W. Rozmawiali z Nataszą, a na koniec stwierdzili że pójdą na kawę. Ja poszłam do domu, wiedziałam że ona szybko nie wróci, ale nie pomyślałam że może wrócić po północy. Siedziałam sobie sama, bo ciocia poszła już spać i rozmyślałam dla czego ona jest taką cholerną szczęściarą...

Z perspektywy Andrzeja
Szedłem na trening przed meczem z Asseco kiedy wpadłem na jakąś dziewczynę. Zrobiło mi się strasznie głupio, a ona w dodatku zaczęła na mnie krzyczeć. Gdy na nią spojrzałem od razu mnie zauroczyła. Miała takie piękne niebieskie oczy i ciemne blond włosy. Niestety śpieszyło mi się więc poszedłem na trening z nadzieją że kiedyś ją jeszcze spotkam.
No i udało się mecz wygrany, a ja znowu zobaczyłem tą dziewczynę. Siedziała tuż za kwadratem dla rezerwowych, więc mogłem dyskretnie na nią spoglądać co jakiś czas z racji tego że stałem tam przez cały mecz. Postanowiłem że po meczu szybko się przebiorę i poczekam na nią przed halą z nadzieją iż uda mi sie "wyłowić" ją z tłumu. Zadanie okazało się prostsze niż wcześniej myślałem, ponieważ wyszła razem ze swoją przyjaciółką 10 minut później niż inni haha. Od razu podszedłem do niej, jeszcze raz ją przeprosiłem. Chwilę porozmawialiśmy i zaprosiłem ją na kawę. Byłem bardzo szczęśliwy kiedy się zgodziła.
W kawiarni bardzo miło nam się rozmawiało, dowiedziałem się w końcu jak ta piękna dziewczyna ma na imię. Po północy odprowadziłem Nataszę do domu, wymieniliśmy się numerami telefonów i wróciłem do hotelu. Oczywiście od razu Karol zaczął się wypytywać o wszystko, ale stwierdziłem, że nic mu nie powiem na razie.

--------------------------
No i jest kolejny rozdział. Historia powoli się rozkręca i mam nadzieję że się spodoba.
Pamiętajcie o komentowaniu! :D A dzisiaj mecz Polska-Szkocja może to nie związane z siatkówką ale od soboty coraz bardziej wierzę w naszych "kopaczy".